niedziela, 16 października 2011

Sekwoja

Śniło mi się, że spałem w swoim pokoju i nagle obudził mnie potężny, niski dźwięk łamania gałęzi i konarów. Towarzyszył temu silny wstrząs. Po chwili jedną ze ścian mojego pokoju rozwaliła potężna sekwoja. Gdy już opadł pył i kurz, dostrzegłem  dziwny otwór w podłodze. Zbliżyłem się do niego i dostrzegłem kamienne schody prowadzące w dół, oświetlone bladoniebieskim światłem i niknące gdzieś daleko w mroku. Po obu stronach schodów ziała bezkresna otchłań, przepaść której dna nie mogłem dostrzec. Pomimo silnego lęku przed upadkiem, zacząłem nimi schodzić, pchany ciekawością. 


Spojrzałem w górę i na boki. Znajdowałem się w ogromnej jaskini, a źródło słabego błękitnego światła pozostało dla mnie nieodgadnioną zagadką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz