sobota, 18 marca 2017

Sen – zadbaj o jego odpowiednią długość

Jak wygląda Twój normalny sen? Czy potrafisz się głęboko wyspać i rano czuć się znakomicie? Czy też należysz do grona tych osób, które często budzą się w nocy mając bardzo lekki sen? Bez wątpienia bezsenność to najgorsza przypadłość, z którą możemy się borykać w trakcie nocy.
I jest jeszcze jeden aspekt, którego nie można pominąć – jeśli brak snu staje się długotrwałą sytuacją, może on doprowadzić do bardzo poważnych problemów zdrowotnych, głównie o podłożu psychicznym.
Zatem dzisiaj w naszym kolejnym artykule chcemy zaprezentować Ci 10 fascynujących informacji na temat snu, które z pewnością uznasz za niezwykle interesujące. I pamiętaj, że ciągły niedobór snu jest czymś, co musimy wyleczyć za wszelką cenę poddając się odpowiedniej terapii. Nie lekceważ tego.
Pamiętaj też, aby nigdy nie ograniczać się do stosowania wyłącznie klasycznych leków nasennych lub opartych o benzodiazepinę. Czasami prosta zmiana Twoich codziennych nawyków lub diety może dać Ci doskonałe efekty, znacznie lepsze, niż uzależniające lekarstwa.
Czy marzysz o tym, aby się nareszcie głęboko wyspać i rano czuć się znakomicie i pełnym werwy? Zapraszamy zatem do lektury naszego dzisiejszego artykułu!

1. Zbyt krótki sen może powodować przyrost wagi ciała

Ostatnie badania opublikowane w czasopiśmie Endocrine Society wykazały coś, na co powinniśmy zwrócić uwagę.
Jeśli cierpisz na chroniczną bezsenność lub Twój sen nie zapewnia Ci wystarczającego odpoczynku, a procesy metaboliczne Twojego organizmu zwalniają. Na dodatek zmienia się funkcjonowanie naszego układu limfatycznego.
Twój organizm przestaje w prawidłowy sposób filtrować toksyny, wątroba nie może skutecznie przeprowadzić samooczyszczenia się, co powoduje stopniowy przyrost masy ciała.
Jednak prosty zwyczaj chodzenia spać o tej samej porze każdego wieczoru i zdrowy, spokojny sen przez co najmniej 6 do 8 godzin jest wspaniałym darem, jaki możesz sam sobie sprezentować biorąc pod uwagę korzyści dla zdrowia. I na dodatek pomoże Ci to także schudnąć!

2. Ile godzin należy przesypiać każdej nocy?

Generalnie rzecz biorąc liczba godzin, jaką należy przeznaczyć na sen zależy od indywidualnych potrzeb każdej osoby. Są ludzie, którzy muszą spać przez 9 godzin na dobę, aby czuć się świeżo i energicznie od samego z rana, a bywają także osoby, którym w pełni wystarczy tylko 6 godzin snu. Należy jednak bezwzględnie przestrzegać poniższych zasad:
  • Twój sen nie powinien nigdy trwać krócej, niż 6 godzin.
  • Idealny czas wymagany dla uzyskania odpowiedniego wypoczynku to co najmniej 5 godzin nieprzerwanego snu.
  • Jeśli jesteś osobą dorosłą, to nie zaleca się spać dłużej niż 11 godzin (no chyba, że chcesz powetować sobie brak snu w trakcie poprzednich dni). Jeśli Twój sen trwa ponad 11 godzin, to po obudzeniu możesz odczuwać efekt odwrotny do zamierzonego. Czyli możesz obudzić się z poczuciem zmęczenia.

3. Niedobór snu może spowodować ubytek tkanki kostnej

Artykuł opublikowany w czasopiśmie Journal of Bone and Mineral Research Review informuje nas o bardzo ważnym aspekcie wiążącym się z ilością snu, o którym powinieneś wiedzieć:
Niewystarczająca ilość snu połączona z bezdechem sennym jest ściśle związana z występowaniem osteoporozy. Dlaczego tak się dzieje? Bezdech senny powoduje, że ludzki organizm otrzymuje mniejsze ilości tlenu niż potrzebuje, co powoduje stany zapalne i w konsekwencji zakłócenia procesów przemiany materii. Wszystko to wpływa negatywnie na naszą tkankę kostną.

4. Zbyt krótki sen może wpływać na rozwój demencji starczej

W takim przypadku musimy także potraktować zjawisko bezdechu sennego razem z bezsennością, jako że takie połączenie może zwiększać ryzyko zachorowania na tę budzącą zrozumiałą trwogę chorobę.
Utrzymujący się niedobór tlenu noc po nocy – bezpośrednio wpływa na zdrowie naszego mózgu, wywołując liczne mini udary, które prędzej czy później doprowadzą do rozwoju demencji starczej. A to jest coś naprawdę niebezpiecznego.
Pamiętaj zatem, że jeśli cierpisz na bezdech senny, to koniecznie powinieneś skonsultować się z lekarzem.

5. A co w przypadku lekkich ćwiczeń fizycznych?

Coś tak prostego jak pójście po obiedzie na spacer trwający nawet jedynie 15 minut pomoże Ci nie tylko osiągnąć dobry i zdrowy sen w nocy, ale pozwoli przedłużyć go o kilka dodatkowych godzin. Dlatego też nie wahaj się przed przeznaczeniem choćby chwili w ciągu dnia na lekkie ćwiczenia fizyczne.
Tak niewielkie poświęcenie zapewni Ci naprawdę sporo korzyści dla zdrowia!

6. Zalety krótkiej drzemki

Kto powiedział, że popołudniowa drzemka jest tylko dla leni? To nieprawda! Krótka przerwa na sen w środku dnia, trwająca od 15 do 20 minut pomoże Ci odzyskać siły utracone podczas przerw w trakcie nocnego snu, a do tego jednocześnie będziesz w stanie trochę odpocząć i zrelaksować się na pozostałą część dnia.

7. Korzyści wynikające z jogi lub medytacji

Według tego, co twierdzą eksperci, osoby najczęściej cierpiące z powodu różnego rodzaju bardziej zaawansowanych stadiów bezsenności najczęściej liczą sobie 50 lub więcej lat. Poświęcenie odrobiny czasu w ciągu dnia na jakiś rodzaj ćwiczeń relaksacyjnych jest bardzo mocno zalecane we wszystkich przypadkach. W przypadku osób starszych korzyści są jeszcze większe.
Jeśli jesteś zmotywowany do spróbowania na przykład jogi, to zapewne też odkryjesz odpowiedni dla Ciebie sposób, który pozwoli Ci uzyskać znacznie głębszy i spokojniejszy sen. T o z kolei przełoży się na dalszą poprawę w wielu innych dziedzinach życia.

8. Bezsenność nadmiernie stymuluje nasz mózg

Mózg oczekuje od naszego organizmu udania się w nocy na spoczynek, ponieważ jest to dla niego odpowiedni czas na przeprowadzenie wielu niezbędnych czynności. Chociażby takich jak zorganizowanie informacji, wysyłanie poleceń do układu limfatycznego w celu wykonania oczyszczenia organizmu, zapisania wspomnień do późniejszego ich przechowywania, generowanie snów itp.
Natomiast jeśli sen nie nadchodzi, to Twój mózg nocą ulega swego rodzaju przeciążeniu, wskutek czego rano będziesz uskarżać się na ból głowy, zmęczenie, braku koncentracji…

9. Bezsenność powoduje szczątkową utratę pamięci

Tak jak już wspomnieliśmy wcześniej, dobry sen jest zbawienny dla mózgu, pozwalając mu zająć się na spokojnie różnymi niezbędnymi zadaniami. Zajmie się on na przykład porządkowaniem informacji, sortowaniem danych i zapisywaniem wspomnień.
Jeśli tak się nie stanie, jeśli masz za sobą nieprzespaną noc, mózg nie był stanie zrealizować żadnej z opisanych powyżej funkcji.
Z biegiem czasu stopniowo zauważysz, że coraz trudniej jest Ci zapamiętywać informacje. Zaczniesz zapominać o terminach, spotkaniach, rozmowach, datach… Sen jest naprawdę niezwykle ważny!

10. Nocą odbywa się prawdziwe „pranie mózgu”

Czy powyższe stwierdzenie Cię zaskoczyło? Niepotrzebnie, jest ono po prostu określeniem bardzo interesującego zjawiska:
  • W nocy komórki ludzkiego mózgu kurczą się tak, że płyn mózgowo-rdzeniowy ma o wiele bardziej swobodny przepływ. Jego zadaniem odprowadzanie z tego kluczowego dla nas organu wszystkich pozostałości przemiany materii, które komórki mózgu wyprodukowały w ciągu dnia.
  • Jak widać, jest to naprawdę bardzo istotny proces, jeśli nie zapewnimy więc sobie odpowiedniej ilości snu, funkcja ta nie zostanie w pełni zrealizowana. Oznacza to, że będziemy odczuwać różne mniej lub bardziej istotne dolegliwości z powodu nagromadzenia toksyn w mózgu.
Pamiętaj zatem, aby zawsze dbać o odpowiednią ilość snu – to prawdziwy balsam nie tylko dla Twojego ciała. Ale przede wszystkim dla duszy i psychiki!
Źródło:
http://pieknoumyslu.com/sen-zadbaj-o-dlugosc/

poniedziałek, 21 listopada 2016

Duchy Kamiennej Wieży


Byłem w okolicy starego rynku. Z ciekawości wszedłem do nieco zapuszczonego budynku, który zapewne kiedyś był dobrze prosperującą restauracją. Stoliki i krzesła porozstawiane w nieładzie zdążył pokryć kurz. Wszedłem w głąb restauracji i podążałem plątaniną sal i pomieszczeń, aż wyszedłem na dziedziniec. Tam stoliki były bardziej zadbane. Dziedziniec był ogromny, wybrukowany małymi kostkami z szarego kamienia. Zajmował całą powierzchnię pagórka, którego podnóże opływała wolno płynąca rzeka. Po chwili podeszła starsza kobieta, bogato i elegancko odziana, o
arystokratycznych manierach. Oprowadziła mnie. Mówiła, że kiedyś tu była wspaniała winnica. Teraz pozostało kilka krzewów winnych i pamiątkowa tablica. Wszędzie były trochę zaniedbane kwietniki i niedziałające już fontanny. Największe wrażenie jednak robiła ogromna kamienna wieża. Zmierzaliśmy właśnie w jej kierunku, kiedy dołączył do nas znajomy arystokratki. Bardzo mi przypominał Lesliego Nilsena. Weszliśmy do środka. Kamienna wieża była pusta w środku. Kręte, spiralne kamienne schody pięły się do góry wzdłuż ścian. Po kilkudziesięciu metrach wspinaczki, w końcu doszliśmy do stropu, a właściwie do pierwszego piętra wieży. Nie dziwiło mnie wtedy, że otaczało nas jezioro. Olbrzymia tafla wody
sięgająca niemal po horyzont, przez co bardziej przypominała morze. Woda była całkowicie nieruchoma i gładka niczym tafla szkła. Odbijało się w niej przyjemne pomarańczowe światło, jak przy zachodzie słońca. W oddali można było dostrzec sylwetki olbrzymich dźwigów portowych i kontenerów poustawianych w stosy, przez co upodabniały się do piramid. Kobieta odebrała telefon. Usłyszałem krzyki kucharza, coś że się nie wyrabia i chce zrezygnować. Staruszka pojednawczym tonem próbowała go uspokajać i
zapewniła, że już do niego idzie, po czym skinieniem wskazała, byśmy szli dalej i napomknęła, byśmy się nie bali
dzieciaków. Wspinaliśmy się więc dalej po schodach, z tą różnicą, że teraz oplatały wieżę z zewnątrz. Drewniana balustrada była w opłakanym stanie, w kilku miejscach uszkodzona, jakby ktoś podczas dynamicznej bójki ją złamał i wpadł w otchłań przestrzeni poza nią. "Nilsen" po chwili się zmęczył i stwierdził, że musi chwilkę odsapnąć i że mnie dogoni. Kontynuowałem wchodzenia sam. Po kilkuset metrach dotarłem w końcu na szczyt. Był tam rozległy park. Nastała noc, ale niezwykle jasna, bo rozświetlona przez rozgwieżdżone niebo i wielki księżyc w pełni. Przechadzałem się alejkami podziwiając piękne kwiaty, które zdawały się niemal ożywać oświetlane srebrnym globem. Nad jedną z ławek unosiła się trupioblada para
dzieci, chłopiec i dziewczynka. Oboje odziani w białe koszule nocne. Twarze znaczyła sieć czarnych żył prześwitujących przez półprzezroczystą, błękitnawą skórę. Oczy były puste i ciemne, a dziąsła zapadnięte, przez co zęby były bardziej wydatne. Powinienem się chyba ich bać, ale nie czułem wtedy strachu. Wyczuwałem od nich radość i jednocześnie nieprzewidywalność typową dla beztroskich dzieci, co makabrycznie kontrastowało z ich martwym stanem. Unosili się w powietrzu wyraźnie zaciekawieni moją obecnością, a jednocześnie dawało się
wyczuć dozę ostrożności i niepewności. Ciszę nocy rozdarł hałas potężnego tłokowego silnika. Na trawie obok mnie wylądował dwupłatowy samolot śmigłowy, a z wnętrza wrzeszczał "Nilsen" bym natychmiast wsiadał. Spojrzałem jeszcze na "dzieciaki", które teraz wszystko obserwowały całkowicie nieobecnie i już bez emocji. Odlecieliśmy...

niedziela, 8 maja 2016

Artykuł na temat długości snu. Okazuje się, że 6 godzin to jednak za mało...


 "Przesypiasz sześć godzin w ciągu doby i wydaje ci się, że to wystarczająca ilość snu. Nic bardziej mylnego. Po krótkim czasie wpływa to na ciebie tak, jakbyś zupełnie nie spał od 48 godzin."

 http://www.crazynauka.pl/szesc-godzin-snu-samo-szkodliwe-brak-snu/




wtorek, 15 września 2015

Kosmiczna otchłań wszechoceanu

Dryfowałem przez chłodną i niegościnną przestrzeń kosmiczną. Leżałem w kapsule, która wielkością przypominała raczej trumnę niż pojazd kosmiczny. Planeta złapała mnie w objęcia swego grawitacyjnego przyciągania. Poruszałem się coraz szybciej. Zagłębiając się w gęstą atmosferę, pojazd rozgrzewał
się do czerwoności. W pewnym momencie po prostu się rozpadł, ale w całkowicie kontrolowany sposób. Fragmenty odleciały napędzane mikrosilniczkami, a ja przykucałem na podłużnym elemencie z dziwnego metalicznego materiału. Pokrywały go jakieś cewki,
ścieżki drukowane opalizujące różnobarwnym światłem i niezwykle złożone elementy elektroniczne. Kształtem przypominał deskę do prasowania, ale był dużo bardziej zróżnicowany i opływowy. Stawiał duży opór podczas spadania, przez co znacznie wyhamowywał prędkość w atmosferze przypominającej konsystencją ubite
białko. W końcu z impetem uderzyłem w wodę, ale zdołałem utrzymać się na nogach. Wokół ,mnie znajdował się potężny, wzburzony wszechocean. Spływałem po krawędzi fali przypominającej zbocze okazałego wzgórza. Deska na której surfowałem zaczęła przyjemnie wibrować i brzęczeć, jednocześnie rozjarzając się światłem na optycznych ścieżkach,
przypominających teraz bardziej arterie jakiejś żywej istoty. Chyżo zaczęła wspinać się na grzbiet kolejnej wielkiej fali napędzana jakimś tajemniczym, ale bardzo wydajnym napędem. Przemierzyłem tak wiele falistych szczytów i dolin, aż natrafiłem na wyjątkowo okazałą falę. Deska płynęła przed siebie nabierając prędkości, aż trafiła na niespodziewane urwisko.  Spadałem teraz z
kilkusetmetrowej fali w mroczną, granatową otchłań morskiej doliny. Czułem to nieprzyjemne ściskanie w żołądku, gdy ciało osiąga chwilowy stan nieważkości, by potem w nieunikniony sposób zacząć opadać. Mrok mnie pochłonął… Ocknąłem się w soczysto zielonej łodzi zrobionej najprawdopodobniej z jakichś egzotycznych
hydrofobowych roślin. Mą twarz muskały przyjemne promienie słońca, które po chwili przysłoniła jakaś postać. Z początku była tylko ciemnym kształtem, który odzywał się do mnie obcym, jakby brzęczącym głosem. Istota była humanoidalna, ale bardzo
przypominała mi pszczołę. Pokryta była czarnożółtym
puszkiem, a kształtem tali przypominała wręcz osę. Wydawała się całkiem atrakcyjna i przyjazna. Choć nie mogłem jej zrozumieć, wiedziałem, że była kimś ważnym i musiała być żeńską przedstawicielką swego gatunku. Gdy się uniosłem na łokciach, dostrzegłem więcej istot na łodzi. Niektóre przypominały mi mą wybawicielkę, ale niektóre były zielonej karnacji i trochę przypominały świerszcze. Wszechocean był teraz spokojny…
 

wtorek, 8 września 2015

'Chyba to sprawił wrzesień, że prawie nic już nie czuję. Słucham, jak teraz upał zamiera, ciszą pulsuje. Pewno Ci dobrze gdzieś o tej porze, pewnie przyjemnie. A wokolutko – pejzaż bez smutku – pejzaż beze mnie. Noce i dni o których nie wiesz, jesień i pejzaż bez Ciebie.'
Jeremi Przybora

środa, 2 września 2015

Zmysłowe tango

Wraz z siostrą byłem w mieszkaniu babci. Podszedłem do okna i odsłoniłem firanki, by spojrzeć na nocne niebo. Stałem tak przez chwilę, gdy moją uwagę przyciągnęła dziwna pomarańczowa łuna, która powoli jaśniała i się zbliżała. Pomyślałem, że może to być pożar. Wziąłem gruby koc i obficie zmoczyłem go zimną wodą, po czym powiesiłem na oknie, by nie dopuścić ewentualnego pożaru do środka. Krzyknąłem też do
siostry, że musimy uciekać. Zeszliśmy klatką schodową, a na samym dole była ogromna hala, która przypominała trochę okazały terminal lotniczy. Były stoiska informacyjne, rzędy krzeseł na których można było usiąść oraz stoły do gry w ruletkę. Przeszliśmy obok tego wszystkiego i wyszliśmy na zewnątrz. Postanowiłem udać się do domu. Wejście do środka okazało się jednak problematyczne. Klucz nie pasował, a klamka się urwała przy pierwszej
próbie jej naciśnięcia. Wyszedłem z budynku i próbowałem wejść przez balkon, ale wszelkie krawędzie i balustrady były tak śliskie, że nie można się było za nie złapać. Po dłuższym okresie drzwi się w końcu otworzyły i wyszli przez nie moi przyjaciele A. i D. Okazało się, że postanowili zrobić niespodziankę i zabrali się za remont mieszkania. Trochę narzekali, że strasznie trudno było mnie powstrzymać przed wejściem i zepsuciem niespodzianki. Wraz z A. postanowiliśmy pojechać do
M. Weszliśmy do Niej przez taras, który był otwarty. Nie spodziewała się nas, ale przywitała mnie z wielkim entuzjazmem. Przytuliła mocno i namiętnie i stwierdziła, że trzeba zrobić jakąś imprezę. Jak na zawołanie zjawiła się cała masa ludzi. Tłum ludzi się bawił, a ja i M. trzymaliśmy się na uboczu okazując sobie bardzo dużo czułości. Impreza w końcu zaczęła wygasać, a ludzie się rozchodzić. Wyszliśmy na
spacer i niespodziewanie znaleźliśmy się na ogromnym parkiecie. Trwał jakiś konkurs taneczny, coś w rodzaju "Tańca z gwiazdami". Prowadzący zapowiedział mnie i M. Światła przygasły i rozbrzmiało tango. Pozwoliliśmy ponieść się zmysłowym dźwiękom, a przeszywające Nas emocje doprowadziły do namiętnych i drapieżnych pocałunków. Słyszeliśmy tylko owacje i komentarze sędziów, że otrzymaliśmy najwyższe noty, ale jednocześnie zostaliśmy zdyskwalifikowanie za nieregulaminowe
zachowanie. Dostaliśmy jednak nagrody pocieszenia. Były to jakby poplątane kłęby z przezroczystego silikonu. Kiedy w końcu udało Nam się je rozplątać, okazało się, że są to maskotki przedstawiające kałamarnice, trochę podobne do Cthulhu. Bardzo Nam się spodobały!

niedziela, 31 maja 2015

Prezydent elektka...

Byłem wraz ze swoim przyjacielem Łukaszem w jakimś centrum handlowym w Warszawie. Po jakimś czasie dołączyła do nas M. Wypiliśmy kawę i obejrzeliśmy jakąś wystawę. Całe piętro centrum handlowego zostało zmienione w kolorowy plac zabaw. Podłogi wyłożono miękką gąbką w kształcie puzzli, w różnych kolorach. Zamontowano ścianki z sieci i lin po których można się było wspinać. Do dyspozycji były też karabiny miotające gąbkowe kule wielkości piłek tenisowych. Świetnie się tam bawiliśmy. Nagle dostrzegłem Patrycję z córeczką. Podeszła do stosu darmowych koców i wzięła jeden, okrywając się nim. Był żółty z
czerwonym deseniem. Zaskoczyła nas jej obecność bo wyszczy wiedzieliśmy, że została wybrana na prezydenta i obecnie dzierżyła zaszczytne miano prezydenta elekta. Próbowała się do nas dyskretnie zbliżyć, tak jakby się czegoś obawiała. Przywitaliśmy się z nią, Rozejrzała się badawczo i skierowała nas za jedną ze ścianek w cień. Powiedziała, że potrzebuje pomocy. Musi się wydostać, a poluje na nią Duda wraz BORem. Nie mógł zaakceptować porażki w wyborach. Wychyliłem się i dostrzegłem ochroniarzy z słuchawkami w idealnie skrojonych garniturach. Kilku stało na środku sali i dwóch przy wyjściu. Powiedziałem Łukaszowi, by zrobił dywersję i zwrócił na siebie uwagę
ochroniarzy na środku sali. Zaproponowałem by wcielił się w rolę nachalnego fotoreportera z jakiegoś brukowca. Na szczęście miał przy sobie profesjonalny sprzęt fotograficzny. Natomiast M. poprosiłem by pomogła odwrócić uwagę tych ochroniarzy przy wyjściu. Zaproponowała, że może zasymulować omdlenie. Bałem się, że może mieć nieprzyjemności, jak dowiedzą się, że to tylko zasłona dymna, a Ona mnie mocno przytuliła i zapewniła swoim uśmiechem, że wszystko będzie dobrze. Dodała jeszcze szepcząc mi do ucha, byśmy nie dali się złapać. Po chwili zaczęliśmy wcielać plany w życie. Przyjaciel zaczął pstrykać zdjęcia z fleszem i
wykrzykiwać niewygodne pytania o marnowaniu pieniędzy publicznych na wypady prezydenta Du*y do sklepu. Celowo się przejęzyczył na co zareagowali w przewidywalny sposób i zaczęli go gonić. Wykrzykiwał uciekając jeszcze o ataku na przedstawiciela mediów, czym wzbudził dodatkowo wrzawę wśród klientów centrum handlowego. Skierowaliśmy się w kierunku wyjścia. M. spojrzała na mnie, a Jej oczy w tym momencie się lekko zaszkliły. Powiedziała jeszcze tylko do Patrycji „Powodzenia, to dobry plan...” i po chwili idealnie odegrała scenę omdlenia. Ochroniarze natychmiast do Niej podbiegli szepcząc coś do
słuchawek. Udało nam się niepostrzeżenie przemknąć, a gdy byliśmy już na zewnątrz dostrzegłem zbliżający się do przystanku autobus. Wskoczyliśmy w ostatniej chwili. Nie miałem przy sobie biletu, a Patrycja miała tylko dla siebie i córki. Zobaczyłem znajomą twarz, którą widziałem w jakimś serialu. Była to Teresa Lipowska. Rozpoznała Patrycję i powiedziała,
że na nią głosowała. Po krótkiej rozmowie przekazała bilet, który miała w zapasie. Wysiedliśmy na Żoliborzu. Przynajmniej tak twierdziła Patrycja. Pokazała, że wynajmuje małe mieszkanie w jednym z tych szarych bloków. Zaczęła tam iść przez zarośnięty chwastami i zaśmiecony trawnik. Powiedziałem, że mogą jej tam szukać i poszliśmy w
kierunku starego miasta. Minęliśmy jakiś pustostan, gdzie był chyba jakiś koncert rockowy i dotarliśmy na brukowany plac. Przeszliśmy obok pięknie zdobionych, kolorowych figur szachowych wielkości człowieka. Na bruku co jakiś czas dostrzegałem też małe figurki żab i ptaków naturalnej wielkości. Dziwiłem się, że nikt ich jeszcze
nie rozdeptał. Usiedliśmy na schodach przy fontannie. Plac był na wzgórzu i tylko z trzech stron zabudowany kamienicami. Z czwartej można było dostrzec wijącą się w dole rzekę i migoczące niemrawie światła miasta żyjącego w nocnym trybie…

piątek, 3 kwietnia 2015

Ząb

Spojrzałem przez okno. Była noc, ale gęste chmury przybrały złowieszczy pomarańczowy odcień i poruszały się szybko. Często rozdzierały je potężne wiązki piorunów, przypominające rozrastające się konary drzew. Same błyskawice miały intensywnie czerwoną barwę. Poszedłem na
spacer, a towarzyszył mi Paweł. Rozszalała się potężna ulewa. Spotkałem Anikę, a w oddali widziałem Adriana. Anika konspiracyjnie powiedziała, że Adrian nie jest w najlepszym humorze, bo zerwała z nim dziewczyna, a po chwili dodała, że ona sama chce się rozwieść ze swoim mężem i próbowała się przytulić. Złapałem ją za ramiona,
spojrzałem w oczy i powiedziałem, żeby nie gadała głupot i szybko się oddaliłem. Po chwili dostrzegłem, że rusza mi się ząb. Dotknąłem go i po chwili bez większego wysiłku go wyjąłem, a z dziąsła popłynął obfity strumień krwi.  Była to prawa górna czwórka. 

*Byłem bardzo zmęczony i sam nie wiem, kiedy mi się przysnęło. Sen jest efektem tej krótkiej drzemki w autobusie...*