![]() |
| Rozbawiło mnie :) |
Z tajemniczego świata Morfeusza wyrwane, oniryczne obrazy, przyobleczone w słowa...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
sobota, 27 września 2014
Szach! Ale nie mat...
Trzy miesiące temu zakończyłem radioterapię. Tydzień temu z hakiem miałem badanie kontrolne PET (Pozytonowa Tomografia Emisyjna). Są też już jej wyniki zinterpretowane przez multidyscyplinarną komisję lekarską. Ustaliła ona, że pozostała nieaktywna masa w okolicy mostka o wymiarach 27x58x97 mm i pewnie tak już zostanie. Jest większa o 1 cm od tego co było przed radioterapią, ale lekarka powiedziała, że może to być obrzęk po radioterapii. Podobno przy tak dużych nowotworach jak mój, takie nieaktywne guzy pozostają i o ile nie powodują uciążliwych dolegliwości, to tak je zostawiają. Trzeba je tylko obserwować, czy nie zaczynają się nagle mocno rozrastać, bo może
świadczyć to o nawrocie choroby. Wyczuwam ją, gdy mocniej nacisnę obszar między żebrami, tuż poniżej mostka. Poza tym radioterapia uszkodziła mi tkankę kostną w kręgosłupie, ale to typowy efekt uboczny leczenia. Uproszczając, jest dobrze, a jeśli nic się nie zmieni przez 5 lat to zostaną uznany za wyleczonego. Jeśli chodzi o samopoczucie to też jest dobre i staram się być aktywny fizycznie, by jak najszybciej odbudować swoją kondycję :)
niedziela, 14 września 2014
Koszmary...
Przez ostatnie dwa tygodnie często dręczą mnie koszmary. Jestem na jakiejś imprezie. Są tam moi najbliżsi przyjaciele oraz znajomi. Zabawa odbywa się w podniszczonych i częściowo zrujnowanych katakumbach. Wszyscy razem tańczymy i dobrze się bawimy. Z mrocznego korytarza wychodzi nagle lekarka w białym fartuchu. Zakłada stetoskop i zaczyna mnie osłuchiwać oraz badać. W końcu stwierdza musisz iść ze mną prosto do szpitala. Nie jest dobrze. Wtedy się budzę. Inne sny kończą się podobnie niepokojąco, ale nie bardzo je pamiętam…
W następnym tygodniu będę miał badanie PET (Pozytonowa
Tomografia Emisyjna). Od zakończenia radioterapii minęły prawie trzy miesiące i ma to być badanie kontrolne, sprawdzające efekty leczenia. Choć czuję się coraz lepiej i ciągle pracuję nad odzyskaniem kondycji, która została niemal wyzerowana przez leczenie, ciągle podświadomie obawiam się nawrotu choroby.
Z wcześniejszych snów pamiętam jeszcze sen z Putinem sprzed dwóch tygodni. Siedział na tronie z niedbale założoną nogą na nogę. Tron był na środku placu w jakimś porcie. Putin siedział i przyzywał jakieś osobliwie wyglądające potwory. Jednego widziałem z bliska. Przypominał trochę olbrzymiego krokodyla. Z czoła wyrastała wypustko-wędka z świecącą kuleczką na końcu, taką, jaką posiadają niektóre ryby głębinowe. Na grzbiecie posiadał metalowe wypustki przypominające ostrza. Potrafił stanąć na dwóch łapach, które były zakończone orlimi szponami z błonami między palcami...
W następnym tygodniu będę miał badanie PET (Pozytonowa
Tomografia Emisyjna). Od zakończenia radioterapii minęły prawie trzy miesiące i ma to być badanie kontrolne, sprawdzające efekty leczenia. Choć czuję się coraz lepiej i ciągle pracuję nad odzyskaniem kondycji, która została niemal wyzerowana przez leczenie, ciągle podświadomie obawiam się nawrotu choroby.
Z wcześniejszych snów pamiętam jeszcze sen z Putinem sprzed dwóch tygodni. Siedział na tronie z niedbale założoną nogą na nogę. Tron był na środku placu w jakimś porcie. Putin siedział i przyzywał jakieś osobliwie wyglądające potwory. Jednego widziałem z bliska. Przypominał trochę olbrzymiego krokodyla. Z czoła wyrastała wypustko-wędka z świecącą kuleczką na końcu, taką, jaką posiadają niektóre ryby głębinowe. Na grzbiecie posiadał metalowe wypustki przypominające ostrza. Potrafił stanąć na dwóch łapach, które były zakończone orlimi szponami z błonami między palcami...
sobota, 5 lipca 2014
Szczęście II
instynktu i rozumu,
zwierzęcych popędów i rozsądnej woli,
które przemawiając jednym głosem,
stają się jak koła zębate
w mechanizmie zegarowym.
Siłą napędową maszynerii jest energia kosmiczna wprawiająca w ruch planety.
Imię tej energii brzmi Miłość
i to ona zapewnia ich obrót w harmonii z Całością.
wyrzeczenie się pragnień,
które - jak błędnie wierzymy - chcemy zrealizować,
aby nie utrudniać ruchu,
ale go wspomagać pozwalając się unosić mocy,
która wprawia w ruch gwiazdy...
Kiedyś już publikowałem swoją definicję szczęścia i postanowiłem ją przypomnieć...
Równo tydzień temu wydarzyło się coś niesamowitego i dla mnie niespodziewanego.
Byłem na urodzinach wspaniałej kobiety, kobiety którą kocham każdą cząsteczką swej duszy, umysłu i ciała. Kocham Ją nieprzerwanie już od jakichś pięciu lat i przez ten czas jestem całkowicie wierny temu uczuciu. Zdążyło się umocnić i mocno dojrzeć. Myślę o Niej każdego dnia i każdej godziny. Dość często gościła w moich snach. W jednym z poprzednich snów całowała mnie moja przyjaciółka. Jak to jednak ze snami bywa, urzeczywistniają się w całkiem inny, wspanialszy sposób. Pocałowała mnie ukochana jubilatka, a przyjaciółka była tego świadkiem. I nie był to pocałunek, tylko POCAŁUNEK!!! Najbardziej namiętny, dziki i żywiołowy jaki miałem okazję doświadczyć w swoim życiu. Czułem go w każdej komórce ciała, przenikał mą duszę, oplatał ją i łączył z Jej duszą, tworząc CAŁOŚĆ. Było to całkowicie spontaniczne i przyjemnie zaskakujące.
Trwał i trwał, poza czasem, poza kruchą materią naszych ciał, poza kontrolą umysłu i uczuć... Po prostu trwał w najczystszej formie. Czułem jak nasze oddechy się zsynchronizowały, a serca biły w tym samym, szalonym, mistycznym rytmie. Wiedziałem, że warto było walczyć, choćby dla tej chwili, że warto ŻYĆ!!! Nie mogliśmy się od siebie oderwać, nie potrzebowaliśmy żadnych słów. Wszelkie próby kończyły się kolejnym uściskiem i kolejnym zbliżeniem naszych spragnionych ust, tak jak Ziemia krąży w namiętnym, grawitacyjnym tańcu ze Słońcem. Widmo uciekającego ostatniego autobusu nocnego, nie miało wtedy absolutnie żadnego znaczenia ( i tak uciekł :) ). Przez te ponad pięć minut (przyjaciółka mi potem powiedziała ile to trwało), doświadczałem prawdziwego SZCZĘŚCIA!!! Zaistniało po prostu, jako stan istnienia, po prostu Byliśmy...
czwartek, 19 czerwca 2014
Zakończenie leczenia...
![]() |
| Zakład Teleradioterapii by DT |
![]() |
| "Rozbieralnia" :D by DT |
![]() |
| Radioaktywność by DT |
![]() |
| "Murghi Tikka Masala" by DT |
niedziela, 25 maja 2014
Radioterapia
Zadzwoniono do mnie ze szpitala z informacją, bym się stawił przed
symulatorem. Tak też uczyniłem. Do szpitala zawiózł mnie przyjaciel i towarzyszył
mi podczas pobytu. Po kilkunastu minutach oczekiwania, wezwano mnie do wejścia
do symulatora. Tak jak poprzednio położyłem się na specjalnym stole z
elementami ograniczającymi ruchy. Stół się uniósł, a maszyna zbliżyła się do
mnie i zatrzymała tuż nad klatką piersiową.
W urządzeniu
tym zamontowano diagnostyczną lampę rentgenowską, co pozwala na dokładną symulację i ustawienie wszystkich niezbędnych warunków radioterapii. Namalowano na mnie kolejne symbole, w tym jeden przypominający celownik, oraz
namalowano kolejne krzyżyki. Zrobiono mi także kilka kolejnych tatuaży w
postaci kropek.
Następnie udałem się na pobranie krwi. Pojawił się problem, ponieważ w zleceniu na pobranie krwi zaznaczono tryb rutynowy, a po godzinie dziesiątej pobierają tylko w trybie pilnym. Co prawda moja lekarka prowadząca dopisała to ręcznie, przybiła pieczątkę i podpisała, ale nie zmieniła zlecenia w systemie. W końcu udało mi się uprosić pielęgniarkę i w końcu łaskawie pobrała mi krew do badania.
Po pobraniu krwi udałem się ponownie do zakładu teleradioterapii w celu odbycia pierwszej radioterapii. Radioterapia prowadzona jest na terapeutycznych akceleratorach liniowych. Jest to urządzenie bardzo podobne do symulatora, tylko zamiast diagnostycznych lamp rentgenowskich emituje fotony i elektrony o wysokich energiach. Poza tym kolimator akceleratora wyposażony jest w system wielolistkowy, który umożliwia praktycznie dowolne modelowanie przekroju wiązki terapeutycznej. Udałem się wraz z technikiem do odizolowanego bunkra, w którym znajdowało się urządzenie.
niedziela, 18 maja 2014
Planowanie radioterapii
![]() |
| Podziemny tunel łączący budynki szpitala by Dreamland Traveller |
Przybyłem do szpitala trochę wcześniej. Recepcjonistka skierowała mnie do
pielęgniarki. Po odczekaniu godziny w kolejce, udałem się do gabinetu.
Pielęgniarka spisała moje dane i przeprowadziła wywiad na temat mojej choroby.
Poinformowała mnie o możliwych licznych skutkach ubocznych związanych z
radioterapią oraz o
zaleceniach. Najgorszy dla mnie jest zakaz kąpieli i
używania detergentów w miejscu naświetlania. Do tej pory codziennie wieczorem
brałem ciepłą kąpiel. Zalecenie łykania łyżki oleju lnianego przed snem też
raczej nie będzie należało do przyjemności. Do tego doszły kolejne restrykcje
dotyczące diety. Od tej pory zalecane jest jedzenie papek i zup…
![]() |
| Podziemny tunel 2 by Dreamland Traveller |
Następnie skierowano mnie do nowo wyznaczonej lekarki prowadzącej. Po
kolejnej godzinie oczekiwania zaprosiła mnie do gabinetu. Kolejny wywiad i
badanie. Po zbadaniu i przeczytaniu wyników wszystkich badań PET i wypisów,
Pani Doktor zaprowadziła mnie do jak to nazwała „Symulatora”. Musiałem rozebrać
się od pasa w górę po czym kazano mi się położyć na specjalnym stole z
miejscami ograniczającymi ruch głowy, nóg i rąk. Z góry opuściła się tuba z
kwadratową szybką na środku emitująca
promień lasera na moją klatkę piersiową. Technik poinformował mnie, że jest to
aparat rentgenowski z polem wizyjnym. Laser generował obraz na podstawie
którego lekarka wymalowała markerem znaczniki w formie krzyżyków na moim ciele.
Było ich dokładnie dziewięć i dodatkowo znacznik przypominający literę „T” na Jabłku
Adama. Na środku każdego krzyżyka zrobiono mi też czarny tatuaż – kropkę. Te
oznaczenia są już permanentne. Po wyjściu z „Symulatora” udałem się do
tomografu. Znowu musiałem się położyć na leżance z ogranicznikami dla głowy,
rąk i nóg, po czym się uniosła i wjechała wraz ze mną do dużego pierścienia.
Badanie trwało tylko kilka minut, ponieważ ograniczyło się tylko do obszaru
klatki piersiowej.![]() |
| Znacznik z tatuażem by Dreamland Traveller |
Teraz muszę czekać aż sztab fizyków i lekarzy dokona odpowiednich wyliczeń na
podstawie zebranych danych, by ustalić odpowiednią dawkę promieniowania, kąty i
długość naświetlań. Mają dzwonić do mnie z informacją kiedy mam się stawić na
pierwsze naświetlanie. Potem będę musiał na nie chodzić codziennie przez co
najmniej cztery tygodnie…
sobota, 10 maja 2014
Postrzępiona bezsenność
Jeśli zaś chodzi o sny, to ostatnio nie mam prawie o czym
pisać. Prawie nie sypiam i ciągle czuję się bardzo zmęczony. Będąc w szpitalu
dostawałem tabletki nasenne i sypiałem po jakieś 5 godzin. W ciągu ostatniego
tygodnia sypiam po 2-3 godziny o ile w ogóle sypiam. Snów nie pamiętam lub
pamiętam niejasne fragmenty. Raz mi się śniła dziwna istota przypominająca
dwumetrowego golema. Była zrobiona jakby ze smolistej gęstej
substancji , która
jakby się przelewała nieustannie z jego wnętrza wraz z dziesiątkami tysięcy
zębów, kłów, paznokci, grubych włosów i drutu kolczastego.
Będąc w szpitalu miałem sen pełen niepokoju o Nią. Nie
jestem w stanie powiedzieć co dokładnie mi się śniło, ale to był sen inny niż te które mi się zazwyczaj śnią. Nie był
fabularny, ale bardziej przeczuciowy i to jest dla mnie całkowita nowość.
Raz śnił mi się dziwny statek. Był to ogromny biały
Dziś w nocy wziąłem tabletkę nasenną by choć trochę w końcu
wypocząć. Ze snu pamiętam, że byłem projektantem sztucznych podziemnych rzek.
Płynąłem różnymi podziemnymi tunelami, a sztuczne rzeki, choć wydawały się
idealnie równe, to raz przyspieszały, a raz zwalniały przy ciekawych
miejscach,
formacjach skalnych, zabytkowych młynach i kamienicach. Czasami wydawały się
nawet płynąć pod górę. Pamiętam, że je regulowałem za pomocą kamienia, w który
były wbite gwoździe. Nawijałem na nie miedziany drut, tworząc pajęczynę pętelek
i zwojów, po czym wrzucałem do wody i nurt się wtedy zmieniał.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























