Chodziłem
po górach i dotarłem do wejścia do jaskini. Wszedłem tam i spotkałem liczną
grupę dziewczyn. Większość z nich to moje koleżanki ze szkoły podstawowej i
liceum. Doszliśmy do wielkiej konstrukcji wewnątrz jaskini. Schody pięły się w
górę przechodząc przez budynek przypominający kopalnię połączoną z wiktoriańskim,
opuszczonym dworkiem. Wszędzie były pajęczyny i kurz. Drewniane elementy
skrzypiały złowieszczo strasząc część moich koleżanek. Spytałem się dokąd i po
co zmierzamy.
Odpowiedziały, że ktoś został porwany, chyba jakiś kolega, przez
Cthulhu lub innego Wielkiego Przedwiecznego. Schody zaczęły się wić spiralnie w
górę wokół skalnego szybu. Doprowadziły nas do drewnianej platformy na szczycie
góry. Na niej stała dziwna postać, która przypominała trochę Fauna i odrobinę
diabła Piszczałkę (z filmu "Przyjaciele Wesołego Diabła", który
oglądałem w dzieciństwie). Wzbudził ogólne
przerażenie, ale nie u mnie.
Widziałem, że sam był przerażony. Porozmawiałem z nim i przekazał mi kilka
wskazówek. Udałem się do średniowiecznego miasta otoczonego murem. Strażnicy wpuścili mnie przez
bramę. Ujrzałem mnóstwo straganów. Odbywał się tam jakiś jarmark lub festyn.
Jakieś dziecko płakało. Zgubiło się. Zaopiekowałem się dziewczynką i zaczęliśmy
szukać jej rodziców. Weszliśmy brukowaną uliczką na
najwyższe wzniesienie w
mieście. Była tam wielka zjeżdżalnia, którą postanowiliśmy zjechać. Dotarliśmy
nad brzeg morza. Czekała tam moja siostra wraz ze swoim mężem. Dziewczynka
pobiegła radośnie do niej...
Z tajemniczego świata Morfeusza wyrwane, oniryczne obrazy, przyobleczone w słowa...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zjeżdżalnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zjeżdżalnia. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 9 września 2012
czwartek, 16 lutego 2012
Pyry
Zostałem zaproszony na urodziny kuzyna. Ponieważ mieszkał
daleko, postanowiłem jakoś sobie skrócić podróż. Rozmawiałem z nim przez dziwne
urządzenie komunikacyjne, które okazało się być portalem. Pozostawił je
włączone, ale było ustawione na małą moc, więc miało także małą średnicę. Ledwo
się przecisnąłem i wyleciałem z dużym impetem po drugiej stronie.
Wylądowałem
na szybie balkonowej, robiąc wiele hałasu i wyłamując drzwi z futryny. Było mi
wstyd więc uciekłem wyskakując przez balkon. Miałem tylko nadzieję, że nikt
mnie nie zauważy i nie rozpozna. Udałem się do kogoś z rodziny i zostałem
przenocowany w salonie. Salon znajdował się na parterze w klatce schodowej. Z
trzech stron był całkowicie przeszklony.
Wszyscy, którzy mieszkali w bloku
musieli przez niego przejść i zawsze się kłaniali nie pozwalając mi zasnąć.
Chciałem skorzystać z toalety. Musiałem wejść do niej po drabince i przejść
przez małe i wąskie drzwiczki. Za nimi była zjeżdżalnia, bardzo długa i kręta.
Ostatecznie wylądowałem w jakiejś stodole. Jakiś chłop w ubraniu roboczym
zaczął mnie po niej oprowadzać. Na ziemi pokrytej słomą, były liczne
przegródki.
W każdej z nich były obrane i ugotowane ziemniaki. Chłop chwalił
się, że tworzył tą kolekcję przez wiele lat i był z niej bardzo dumny. Jakoś
nie podzielałem jego pasji i fascynacji starymi pyrami, więc wyszedłem...
Subskrybuj:
Posty (Atom)







