Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Freddie Mercury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Freddie Mercury. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 października 2011

Wojna

Spacerowałem. Dotarłem do dzielnicy na obrzeżach miasta w której nigdy wcześniej nie miałem okazji się znaleźć. Tuż obok chodnika wyrastało duże wzgórze. Podzielone było na liczne tarasy na których uprawiano jakieś krzewy. Niebo pokryte było ciemnymi  chmurami i powoli zaczynało kropić. Przyspieszyłem kroku i dostrzegłem jakiś klub. Przy wejściu stała woskowa figura Freddiego Mercury naturalnej wielkości, gestem rąk zapraszająca do wejścia. Skorzystałem więc z niemego zaproszenia. W pomieszczeniu panował półmrok. Jedynym źródłem światła były różowe neony ciągnące się wzdłuż długiej lady. Zamówiłem coś do picia i usiadłem przy jednym ze stolików, tuż przy ścianie. Po pewnym czasie do klubu wszedł bardzo wysoki i niezwykle chudy człowiek. Musiało się porządnie rozpadać bo z jego płaszcza  i kapelusza wciąż jeszcze ściekał strumień wody. Zamówił coś i rozejrzał się po sali. Dostrzegł mnie i zaczął zmierzać w moim kierunku. Zdjął kapelusz i położył na stoliku. Był łysy. Jego twarz była podłużna i wychudzona. Kości policzkowe wydatne, a oczodoły głębokie. Przez jedno oko  przebiegała duża szrama, a samo oko było białe, pozbawione źrenicy. Nie pytając o zgodę usiadł i zaczął opowiadać. Głos miał niski o obco brzmiącym akcencie. Opowiadał długo o tym, że jest archeologiem i całe życie spędził na badaniu ruin starożytnej, zapomnianej przez świat cywilizacji. Znajdowały się gdzieś w sercu dzikiej dżungli. Ostatnich kilka lat spędził na badaniu świątyni. Liczne manuskrypty opisywały wizje i przepowiednie potężnego szamana i wieszcza. Jeden z nich szczególnie przykuł jego uwagę. Miał go ze sobą. Wyjął pożółkły i mocno nadgryziony przez czas kawałek pergaminu i delikatnie rozwinął. Był tam opis  Wielkiej Wojny. Była też data jej rozpoczęcia. 28 maja 2012…