Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oniryzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oniryzm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 czerwca 2012

Senna pustynia...


Od dłuższego czasu nie pamiętam swoich snów. Właściwie od prawie trzech tygodni. Nie wiem czym to jest spowodowane. Może to i lepiej, bo moje sny stawały się coraz dziwniejsze. Nie mając możliwości opisywania "onirycznych podróży", może napiszę trochę o tym co się u mnie dzieje. Prawie dwa tygodnie temu, spędziłem weekend na Ursynaliach w Warszawie. W końcu zobaczyłem na żywo mój ulubiony zespół, czyli Nightwish'a. 

Szkoda tylko, że ludzie zachowywali się jak bydło i zamiast skupić się całkowicie na chłonięciu muzyki, musiałem niemal walczyć o przetrwanie. Żal mi było młodych dziewczyn, które były niemal miażdżone przez tłum. Poza tym co chwilę przepływało mi nad głową jakieś tłuste i obleśne cielsko. Moim odkryciem na tym festiwalu był Jelonek. Miał świetny kontakt z publiką. Polecam. Bardzo dobrze wypadł też Limp Bizkit. Podróż powrotna pociągiem okazała się dla mnie dość bolesna. Gdy wsiadałem do pociągu, mając obie ręce zajęte niesieniem bagażów, zatoczył się już trochę podchmielony jegomość przede mną i mnie potrącił. 
Spadłem na metalowe stopnie od wagonu, a gdybym się w ostatniej chwili nie zaparł, to pewnie wpadłbym między peron, a pociąg. Jakoś się spiąłem i wysiłkiem woli wpełzłem do pociągu. W podróży starałem się jakoś ignorować ból, ale w domu okazało się, że moje nogi były dość mocno zakrwawione. Na szczęście poza bolesnym obtłuczeniem nic gorszego się nie stało. Poza tym przeciąga się remont balkonu, a całe mieszkanie pokrywa biały, drobny, ceramiczny pył od cięcia kafelków. Przypomina to trochę scenerię po wybuchu wulkanu. A z bardziej pozytywnych rzeczy. 
Wczoraj zobaczyłem film z USG mojej siostry. Prawdopodobnie będę miał siostrzenicę, choć to nie jest jeszcze pewne. Maleństwu chyba się nie podobało to podglądanie, bo zakrywało drobnymi rączkami twarz. Potem się jeszcze spotkałem ze znajomymi, których już prawie od roku nie widziałem. Ich trzyletni syn nadal nic nie mówi poza "mhhm" lub "Yyy Yyy". Cały czas jest niesamowitym urwisem niczym mały przenośny Armagedon. Wracając wczoraj wieczorem do domu nie musiałem oglądać meczu, by wiedzieć co się dzieje. Najpierw słyszałem  gwizdy i różne inne epitety wyrażające dezaprobatę, a po jakimś czasie z dziesiątków mieszkań wydobyły się okrzyki radości. 
Docierając do domu już się domyślałem remisowego wyniku meczu Polska-Rosja. Nie jestem kibicem. Piłka nożna mnie nie interesuje, ale ciekawie jest obserwować jak niemal cały kraj "oszalał". Dziś natomiast spędziłem pierwszy dzień w nowej pracy. Zdziwiłem się, że zostałem zaproszony do budynku, który przyśnił mi się kilka miesięcy temu (Ponaddźwiękowy tramwaj i monstrualny czołg). Nie wiem co z tego wyniknie. Szef jest bardzo zadowolony z tego co robię, dużo obiecuje, ale jakoś mu nie ufam. Ciągle krytykuje innych pracowników, gdy tylko nie ma ich w pobliżu. Przyszłość wszystko zweryfikuje...
A jeszcze na koniec zmieniając temat. Ostatnio wkręcił mi się ten utwór Janusza Radka, który jest muzyczną interpretacją wiersza Haliny Poświatowskiej o tym samym tytule.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Problemy techniczne...

Przez ponad miesiąc byłem odcięty od e-świata. Teraz powracam. Przez ten czas przeżyłem kilka snów. Starałem się je spisywać, teraz muszę je tylko przepisać na komputer. Będę się starał codziennie przepisać co najmniej jeden lub dwa. Ostatni z nich zatytułowałem "Skarb". Po nim już będą aktualne oniryczne twory :)

piątek, 18 listopada 2011

Sny


Sen. Niezwykły, intymny świat, w którym opuszcza nas świadomość, gdzie przeszłość łączy się z teraźniejszością (i przyszłością?). Władzę w nim przejmują wspomnienia, pragnienia, lęki i pewien mistyczny pierwiastek tajemnicy. Wszystkie razem się kotłują w szalonej walce o pierwszeństwo i dominację. Efekty są przeróżne. Budzą strach i przerażenie, koją, bawią i zaskakują. Czasem tworzą nielogiczny i niespójny zlepek, a czasem są zadziwiająco liniowe, tworząc całkiem logiczną historię. Niekiedy mam dziwne wrażenie jakbym wszedł w czyjś umysł i zyskał dostęp do całej wiedzy. Wiem wszystko o świecie, który mnie otacza. Tak było np. we śnie, który nazwałem "Diamenty". Wiedziałem o korporacjach, o technologiach, o sposobie życia społeczeństw, o swoim miejscu w tym "świecie". Wszystko wydawało się jasne, logiczne i oczywiste.
Odkąd spróbowałem zapisywać swoje sny, zacząłem częściej je pamiętać. Możliwe, że ma na to wpływ gwałtowność wybudzenia. Często się zdarzało, że pies się rozszczekał, lub ktoś niespodziewanie wtargnął do mojego pokoju. Nie wiem czy wcześniej nie miewałem snów, czy tylko ich nie pamiętałem. Budząc się pamiętam zazwyczaj ostanie chwile snu. Potem napływają dopiero wcześniejsze wspomnienia i staram się je zapisać w formie ogólnych haseł. Gdy potem je czytam, zaczynają napływać dokładniejsze wspomnienia, a nawet odczuwane uczucia.

Od ostatniego wpisu znowu nie pamiętam snów...

Za to znalazłem taki artykuł: