piątek, 9 maja 2014

Niedziela wypełniona niepokojem...



Moja rodzina z Poznania pojechała na kanonizację Jana Pawła 2 do Watykanu, a następnie przyjechała do nas. W niedzielę po obiedzie wyruszyli w podróż powrotną do domu. Mama odebrała telefon myśląc, że już są na miejscu. Usłyszała tylko głos wujka zagłuszany przez syreny strażackie, że mieli poważny wypadek za Gnieznem, auto skasowane, a ciotkę z dziećmi zabrało pogotowie. Z tak szczątkowymi i niepokojącymi informacjami czekaliśmy pełni niepokoju do późnego wieczora oczekując na jakiekolwiek wieści.
Na szczęści nic poważniejszego się nie stało. Dzieci już następnego dnia poszły do szkoły i przedszkola, wujek był obolały i poobijany, a ciotka została na noc w szpitalu na obserwacji, ale na szczęście nic poważniejszego też jej się nie stało. Auto rozbiło się chyba w najlepszy możliwy sposób, pochłaniając energię zderzenia tak, że kabina pasażerska pozostała praktycznie nienaruszona. Nawet szyby były całe.

http://moje-gniezno.pl/artykuly/czytaj/9023/wypadek-na-trasie-s5-w-woznikach-kobieta-trafila-do-szpitala.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz