sobota, 8 czerwca 2013

Rubinowa gwiazda i ciasteczkowy bałwan

Jechałem z tatą samochodem. Była głęboka noc. Mrok rozpraszały jedynie reflektory auta. Ściany drzew ciągnęły się monotonnie po obu stronach drogi. W końcu dojechaliśmy nad jezioro. Usiadłem na trawie i spojrzałem do góry. Niebo przybrało niesamowitą barwę. Opalizowało ciekawym odcieniem zieleni i jakby emanowało wewnętrzną poświatą. 
To niezwykłe zjawisko tworzyło kształt kraba. Dostrzegłem też niezwykłą gwiazdę. Była dużo jaśniejsza od pozostałych i miała intensywnie głęboką czerwoną barwę niczym rubin. Nagle dostrzegłem jakiś ruch. Pobiegłem w tamtą stronę i rozpoznałem nasze auto, które zaczęło staczać się ze wzniesienia. Nie mogłem nic zrobić. Po chwili, już trochę rozpędzone, uderzyło w inny samochód. 
Zderzenie nastąpiło w miejscu pasażera z przodu, czyli tam, gdzie zazwyczaj siedziałem. Co dziwne wgniecenie było idealnie równe o koncie 90 stopni. Miejsce pasażera po prostu przestało istnieć. Poszedłem do lasu i trafiłem na polankę. Była cała pokryta śniegiem i oświetlona ciepłym beżowym światłem. 
Czułem na niej zapach ciasteczek, a na samym jej środku dostrzegłem bałwana. Wydawało mi się, że się porusza i że to on był źródłem przyjemnego zapachu.

3 komentarze:

  1. Myślę, że ten sen to pewne ostrzeżenie: jeśli nie zrobisz nic (ale nie wiem, co miałbyś zrobić, musiałbyś sam się nad tym zastanowić), żeby "coś" zabezpieczyć, to nastąpi "bum", jakaś strata czy inne nieszczęście. Coś się wymknie spod kontroli nie będziesz już mógł nic zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja miałam kiedyś sen z podobnym wątkiem staczającego się samochodu: http://snie.blog.pl/2013/03/05/wycieczki/#comments

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest to sen sprzed kilku dni, ale nie miałem wcześniej czasu by przysiąść i go porządnie spisać. Miałem w tym tygodniu kilka bardzo ciężkich dni w pracy, ale udało mi się wszystko opanować ;)

    OdpowiedzUsuń