piątek, 3 maja 2013

Baśniowy Ogród


Chodziłem po mieszkaniu. Przystanąłem przy oknie. Powinienem być na parterze, ale widok sugerował, że znajdowałem się na ostatnim piętrze wieżowca. Wiedziałem, że znajduję się na swoim rodzinnym osiedlu, tylko widok był inny. Nie było bloków, wieżowców i ulic, a łąki i pola. 
Na południu zaś dostrzegłem leniwie wijący się strumyk, a dalej rozległe lasy.  Znowu przemierzałem domowe pomieszczenia i dostrzegłem drzwi, których nie powinno być. Spróbowałem je otworzyć, ale niestety były zamknięte. Bezszelestnie pojawiła się Ona. Przestraszyła mnie dotykając mego ramienia. Wyszeptała „Dlaczego nie wchodzisz?”. Odpowiedziałem, że próbowałem, ale są zamknięte. 
„Otwórzmy je” odparła łagodnym i kojącym głosem. Położyłem dłoń na klamce, a Ona swoją na mojej. Drzwi uchyliły się bez oporu. Weszliśmy razem do pomieszczenia. Znajdowało się tam kolejnych kilkanaście drzwi. Otwieraliśmy je po kolei, a te które się nie otwierały, wyważaliśmy wspólnymi siłami. Za każdymi drzwiami kryły się szafy. Były tam stare ubrania i przedmioty. Niektóre z niech można śmiało nazwać antykami. 
Najbardziej zapadł mi w pamięci wielki globus w odcieniach sepii i stara lampa naftowa. Wyszliśmy z budynku. Stary samochód zatrzymał się gwałtownie tuż przy Nas. Wzbił przy tym tumany kurzu. Drzwi otworzył mężczyzna w średnim wieku. Na głowie miał kapelusz. Nakazującym tonem zaprosił Nas do środka i ruszył z dużym przyspieszeniem. 
Samochód mimo archaicznego wyglądu, napędzany był elektrycznie. Lawirowaliśmy po wiejskich drogach. Tuż przed zakrętem zjechaliśmy z drogi i zatrzymaliśmy się za zaroślami. Po chwili drogą przejechały transportery opancerzone. Wiedziałem, że to mnie szukają, ale nie miałem pojęcia dlaczego. Gdy się oddaliły, ruszyliśmy w dalszą drogę i dojechaliśmy do centrum miasta. 
Kamienice były zupełnie inaczej wykończone. Zapamiętane przeze mnie secesyjne elewacje przypominały teraz barokowe, z bogatymi zdobieniami i wykończone złotą farbą.  Przed jedną z kamienic siedziało jury. Naprzeciwko zaś kandydaci, którzy właśnie w skupieniu wypełniali testy. Byłem ciekawy co to za casting i kogo szukają. Ich odpowiedzi nie były zbyt jasne. 
Mówili coś o Internecie i telewizji. Dali mi nawet ulotkę, ale była tak zrobiona, że szybko się pokruszyła i rozpadła. Przeszedłem obok nich i wstąpiłem do najbliższej kamienicy. Korytarz był zaniedbany, a farba na ścianach łuszczyła się i odpadała. Na suficie migała świetlówka świecąca zielonym światłem.  Czułem atmosferę zepsucia i niepokoju. Wszedłem łukowatym wejściem do wielkiej sali. Panował tam zupełnie inny klimat. Pomieszczenie było jasno oświetlone i pokryte kolorowymi roślinami. 
Można by to miejsce śmiało nazwać Baśniowym Ogrodem i chyba właśnie tak się nazywało. Dostrzegłem Elfkę w zielonej sukni. Sadziła konwalie i tulipany.  Wyglądała na strapioną. Wyjaśniła mi, że tworzy właśnie przedszkole, ale rodzice widząc korytarz, nie zostawiają swoich dzieci pod jej opieką. Próbowałem ją pocieszyć i pomogłem przy sadzeniu kwiatów. 
Jakieś dwie dziewczynki przeszły przez korytarz i zachwyciły się przedszkolem. Ucieszyła się. Po chwili jednak spojrzała na mnie jakby sobie o czymś przypomniała. Spytała się, gdzie jest Ona i dlaczego Jej nie ma przy mnie…

5 komentarzy:

  1. Pisząc wcześniej pod innym snem o tym, że życie przypomina grę komputerową, miałam na myśli głównie tę analogię, że gry (bardziej te dawniejsze, takie zaawansowane platformówki) miały różne poziomy i różne drogi dojścia do "celu". Z życiem jest podobnie, choć mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Ale czasem dusza przypomina nam to we śnie - i tak np. te drzwi w tym Twoim śnie to symbole różnych dróg życia. Masz wiele opcji i od Ciebie zależy, która wybierzesz, a od wybranej zależą Twoje dalsze "koleje życia". Mówi się, że w grze ma się kilka żyć, a w realu tylko jedno, ale to nie całkiem tak: również wiele razy żyjemy: wcielamy się w różne ciała ['awatary'] na różnych planetach i w różnych wymiarach ['grach' i 'poziomach zaawansowania'].To, co nie uda nam się przerobić (w sensie duchowym) w danym życiu, przerabiamy w kolejnym. To też przypomina powtarzanie "niezaliczonej" ścieżki w grze. Można oczywiście twierdzić, że to twórcy gier komputerowych inspirowali się życiem, ale sądzę, że jeśli rzeczywiście tak było, to oni albo sami byli bardzo rozwinięci duchowo i mogli mieć wgląd w siebie (no bo niby skąd inąd mieliby takie skojarzenia), albo takie skojarzenia poddano im w śnie (kto poddał? a to już dyskusyjna sprawa).
    Jeśli zaś chodzi o prof. Pająka, to jest to bardzo kontrowersyjny gość. Czytam ostatnio jego teksty, ale zachowuję duży sceptycyzm, albo raczej po prostu nie jestem w stanie uwierzyć w to, co pisze, a twierdzi on, ni mniej, ni więcej, że każdy mieszkaniec Ziemi uprowadzany jest do UFO przynajmniej raz na 3 miesiące. I że ma na to dowody.

    OdpowiedzUsuń
  2. I jeszcze chcę dodać, że zainteresowała mnie postać z Twoich snów - Ona, ponieważ przewija się przez wiele Twoich snów. Kto to? Twoja Miłość? :-)
    A jeśli chodzi o "wspomnienia" z reala we snach, to ja miewam tylko elementy rzeczywistości, takie drobne przebitki. Np. w jednym z ostatnich snów były to włosy pani US. Takie włosy po prostu oglądałam w internecie, więc pani US w śnie miała takie. Ale o samej pani US w rzeczywistości już prawie zapomniałam, bo uczyła mnie w szkole ok. 25 lat temu i bardzo rzadko ją wspominam. W większości moich snów nie ma jednak nawet takich przebitek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozpisałaś się :)
    Mnie akurat nie dziwi to, że twórcy gier inspirowali się życiem. W końcu żyją i życie ich otacza. Więc czym innym mieli by się inspirować? Każdy przecież go doświadcza. Np. The Sims to nic innego jak symulator życia (Choć na początku była tworzona jako aplikacja do symulacji wystroju wnętrz). Wiele scenariuszy gier było dziełem zawodowych pisarzy. Polecam grę Dear Esther. Właściwie to nie typowa gra lecz bardziej historia, którą się odkrywa. Ten motyw drzwi odczytałem podobnie. Choć możliwe, że został przywołany grafiką, którą stworzyłem w zeszłym roku, a która teraz wisi na ścianie. Zresztą inspiracją do jej stworzenia były podobne przemyślenia. Obecnie jestem w samym centrum huraganu zmian w moim życiu i nie wiem co z tego wyniknie. Co do postaci masz rację. Pojawia się co jakiś czas w moich snach i jest to jedna konkretna osoba, która jest dla mnie ważna. Podświadomość często mi o tym przypomina. Co do prof. Pająka, to niestety nie miałem ostatnio czasu by o nim poczytać. Wnioskując z tego co piszesz, to rzeczywiście należy być sceptycznym względem jego teorii.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzie kolejne sny? :-) Ja mam sny każdej nocy :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja akurat pamiętam je niezmiernie rzadko. W tym tygodniu miałem akurat spore problemy ze snem. Zacząłem nową pracę i to pewnie przez stres. Jakiś tydzień temu spisałem pobieżnie jeden w punktach. Miałem teraz chwilkę, więc spisałem go porządnie i za chwilę opublikuję ;)

    OdpowiedzUsuń