Właśnie miał się zacząć remont mojego mieszkania, więc postanowiłem wynająć na ten czas inne mieszkanie. Znajomi znajomych chcieli udostępnić mieszkanie w banalnie niskiej cenie, więc postanowiłem skorzystać z okazji i je odwiedzić. Udałem się tam i okazało się, że budynek jest wmurowany w wzgórze. Z poziomu ulicy musiałem dojść do klatki schodowej i zejść ze 4 piętra w dół. Pamiętam, że było to mieszkanie numer 9, ale zdziwiło mnie, że numeracja była malejąca, najpierw było mieszkanie numer 10 po lewej stronie, odwrotnie niż jest zazwyczaj. Otworzył mi bardzo
niski mężczyzna, niechlujnie obstrzyżony na jeża, w okularach przypominających denka od butelek. Praktycznie przekazał mi klucze, powiedział bym się rozejrzał i wyszedł. Przechodząc przez przedpokój, zobaczyłem po prawej sypialnię, mignęła mi meblościanka z jasno-wyblakłego, lakierowanego drewna, nasuwająca na myśl czasy PRL-u. Poszedłem dalej i ukazał mi się okazały i nowocześnie umeblowany, jasny salon. Widok przez wielkie okno w pierwszej chwili mnie zachwycił. Zbocze wzgórza pokryte było kwiatami i
poletkami marchwi, oraz innych warzyw. Po chwili jednak zwróciłem uwagę na obszar otoczony płotem, na planie kwadratu, kilkanaście na kilkanaście metrów. Był to mały cmentarzyk z nagrobkami. Mogiły były udekorowane kwiatami i świeczkami. Na cmentarzu stało kilku Afrykanów, ubranych w długie, kolorowe i
bogato zdobione szaty. Głowy zdobiły dziwne czapki, a w rękach trzymali świece. Wyszedłem z salonu i udałem się do kuchni. W jej centralnej części zwisały liny, na suficie był stelaż jak od dzwonów na dzwonnicy, tylko brakowało dzwonów. Na koniec zwiedzania zostawiłem sobie sypialnię.
Dopiero teraz dostrzegłem niezwykłe łoże z baldachimem. Zbliżając się do niego, pojawiły się nad nim napisy niczym w jakiejś grze komputerowej, gdy napotyka się magiczny przedmiot. Dotknąłem go i niemal w tej samej chwili w mieszkaniu pojawiła się kobieta. Nie pamiętam jak wyglądała, ale była
filigranowa, miała piękne oczy i była całkowicie naga. Po chwili zorientowałem się, że sam jestem nagi, a nasza wzajemna nagość wcale mnie nie onieśmielała. Staliśmy oniemiali z otwartymi ustami i patrzyliśmy sobie prosto w oczy... i wtedy zadzwonił budzik...
Z tajemniczego świata Morfeusza wyrwane, oniryczne obrazy, przyobleczone w słowa...
poniedziałek, 27 kwietnia 2020
wtorek, 2 kwietnia 2019
Walka czarodziejów...
Zostałem zaproszony przez P., więc do Niej pojechałem. Skorzystałem u Niej z łazienki, lecz po chwili wody w całym pomieszczeniu było po pas. Spytałem, czy to u Niej normalne? Stwierdziła, że to się zdarza, ale majster nie znalazł jeszcze czasu by to naprawić. Otworzyłem drzwi, a woda pozostała w pomieszczeniu niczym w akwarium i nawet mnie to nie zdziwiło.
Miałem przy sobie białego chomiczka (chyba nadałem mu imię, ale nie pamiętam jakie). Miał różowy nosek i był dość mały,
prawdopodobnie Bengalski. P. miała drugiego chomika, większego Syryjskiego. Też był biały, tylko z czerwonym noskiem i większy. Bawiliśmy się z nimi, chomiki się ze sobą zapoznawały i obwąchiwały, nie robiąc sobie krzywdy. W klatce była jeszcze świnka morska i dwa małe, stalowo ubarwione króliki. Wydawało mi się, że mówiły do mnie głosem niby zrozumiałym jako ludzka mowa, ale ledwo słyszalnym niczym
głośny szelest, ciepłym i fukającym. Treść brzmiała jak przepowiednie lub ostrzeżenie. Zwierzęta uciekły i zaczęliśmy ich szukać, najpierw po mieszkaniu. Spotkaliśmy jakąś kobietę z kochankiem w łóżku, prawdopodobnie mamę P. (nie jestem pewien, nigdy Jej nie spotkałem). Nie chciała pomóc w poszukiwaniach, kwitując że jak zgłodnieją to przyjdą.
Szukaliśmy na dworze. Zatrzymaliśmy się na wzgórzu, skąd było widać piękny pomarańczowo-różowawy wschód słońca, który był tłem dla konturów budowanych właśnie dwóch wież River Tower i kopuły bazyliki.
Idąc przez miasto spotkaliśmy mężczyznę podobnego do Michała Szpaka. Miał dziwny strój, ciemnoczerwony płaszcz z ornamentami, a z jego pleców wyrastało jakby drzewo, z bujną koroną małych, soczystozielonych listków nad jego głową. Wyglądało trochę jak przerośnięte drzewko Bonsai. Wydał mi się podejrzany, ale zaprosił nas i znajomych na jakiś
konkurs - turniej. Miała to być walka z jakimiś ożywionymi przedmiotami np. kamienną misą, czy kryształowym wielkim wazonem. Miałem złe przeczucia i nie ufałem mu. Okazało się, że przedmioty teleportowały i więziły uczestników turnieju. Znalazłem się w ruinach średniowiecznego zamku, a artysta tak na prawdę był Tomem
Riddlem. Walczyłem z nim bardzo długo, używając oryginalnych sztuczek i forteli. Często obaj się wycofywaliśmy, by po chwili znowu wracać do magicznej walki. W końcu wpadłem na pomysł, by połączyć się z dwoma innymi czarodziejkami. W takiej formie zyskaliśmy moc wystarczającą do pokonania złego maga...
Miałem przy sobie białego chomiczka (chyba nadałem mu imię, ale nie pamiętam jakie). Miał różowy nosek i był dość mały,
prawdopodobnie Bengalski. P. miała drugiego chomika, większego Syryjskiego. Też był biały, tylko z czerwonym noskiem i większy. Bawiliśmy się z nimi, chomiki się ze sobą zapoznawały i obwąchiwały, nie robiąc sobie krzywdy. W klatce była jeszcze świnka morska i dwa małe, stalowo ubarwione króliki. Wydawało mi się, że mówiły do mnie głosem niby zrozumiałym jako ludzka mowa, ale ledwo słyszalnym niczym
głośny szelest, ciepłym i fukającym. Treść brzmiała jak przepowiednie lub ostrzeżenie. Zwierzęta uciekły i zaczęliśmy ich szukać, najpierw po mieszkaniu. Spotkaliśmy jakąś kobietę z kochankiem w łóżku, prawdopodobnie mamę P. (nie jestem pewien, nigdy Jej nie spotkałem). Nie chciała pomóc w poszukiwaniach, kwitując że jak zgłodnieją to przyjdą.
Szukaliśmy na dworze. Zatrzymaliśmy się na wzgórzu, skąd było widać piękny pomarańczowo-różowawy wschód słońca, który był tłem dla konturów budowanych właśnie dwóch wież River Tower i kopuły bazyliki.
Idąc przez miasto spotkaliśmy mężczyznę podobnego do Michała Szpaka. Miał dziwny strój, ciemnoczerwony płaszcz z ornamentami, a z jego pleców wyrastało jakby drzewo, z bujną koroną małych, soczystozielonych listków nad jego głową. Wyglądało trochę jak przerośnięte drzewko Bonsai. Wydał mi się podejrzany, ale zaprosił nas i znajomych na jakiś
konkurs - turniej. Miała to być walka z jakimiś ożywionymi przedmiotami np. kamienną misą, czy kryształowym wielkim wazonem. Miałem złe przeczucia i nie ufałem mu. Okazało się, że przedmioty teleportowały i więziły uczestników turnieju. Znalazłem się w ruinach średniowiecznego zamku, a artysta tak na prawdę był Tomem
Riddlem. Walczyłem z nim bardzo długo, używając oryginalnych sztuczek i forteli. Często obaj się wycofywaliśmy, by po chwili znowu wracać do magicznej walki. W końcu wpadłem na pomysł, by połączyć się z dwoma innymi czarodziejkami. W takiej formie zyskaliśmy moc wystarczającą do pokonania złego maga...
czwartek, 23 sierpnia 2018
Kogo chcesz zobaczyć, gdy zaśniesz? Naukowcy umieją już wywoływać "świadome sny"
A gdyby tak napisać scenariusz swoich snów i robić w nich wszystko, czego dusza zapragnie? Badacze z Uniwersytetu Wisconsin-Madison przeprowadzili badania, w których wykorzystali... lek na Alzheimera.
Świadomy sen. Naukowcy opracowali nową metodę wchodzenia w ten stan
Sen na jawie/jawa we śnie
Wyobraź sobie, że w twoim śnie może wydarzyć się wszystko, czego pragniesz. Spotkanie z kimś kogo już nie ma? Daleka podróż? Rozmowa z szefem, w której w końcu wykrzyczysz wszystkie zaszłości? To możliwe w tzw. świadomych snach (Lucid Dream, LD). Zjawisko polega na wejściu w stan kontrolowanego snu, w którym osobą śniąca cały czas zdaje sobie sprawę z tego, że śni. Ma dostęp do wspomnień oraz może wpływać na treść marzenia sennego. Nie obowiązują prawa fizyczne ani moralne, nie trzeba przejmować się konsekwencjami, geografia nie ma żadnego znaczenia. Jesteś bohaterem i reżyserem tego filmu, a potem się… budzisz. Fascynujące? Magiczne? Możliwe! Niestety, niedostępne dla każdego (około połowa z nas doświadczyła choć raz w swoim życiu świadomego śnienia). Najnowsze badania wydają się dawać nadzieję na skuteczny sposób wywoływania tego stanu.
AChE a świadomy sen
Korzystając z wcześniejszych doniesień, naukowcy z Uniwersytetu Wisconsin-Madison i Lucidity Institute na Hawajach, postanowili zbadać, w jaki sposób substancja zwana inhibitorem acetylocholinoesterazy (AChE) wpływa na stan świadomego śnienia.
Jednym z szybko działających inhibitorów acetylocholinoesterazy jest galantamina, którą lekarze wykorzystują jako lek w terapii początkowych i średnio zaawansowanych stadiów choroby Alzheimera. Słynie jest z łagodnych skutków ubocznych, dlatego naukowcy badający świadomy sen, postanowili wykorzystać ją w swoim eksperymencie. Badacze chcieli sprawdzić, w jaki sposób lek wpłynie na zdolność wywoływania stanu świadomych snów. Zrekrutowali 121 uczestników - entuzjastów świadomego śnienia, którzy mieli już do czynienia z technikami wywoływania takich stanów, m.in. z techniką MILD).
Optymistyczne wyniki
Jak pokazało badanie połączenie treningu mentalnego z działaniem farmaceutyku (galantamiy) okazało się bardzo skuteczne. Uczestnicy badania przez 3 noce z rzędu przyjmowali coraz większe dawki leku. Na początku podano im placebo, potem 4 mg, a następnie 8 mg. Każdej nocy budzili się po 4,5 godzinach od wyłączenia światła, ćwiczyli technikę indukcji snów, przyjmowali pigułkę i wracali do spania. Gdy uczestnikom podano placebo (0 mg galantaminy, wciąż jednak wykonywany był trening mentalny MILD), świadomego snu doświadczyło 14 proc. uczestników, skuteczność wzrosła do 27 proc. gdy podano 4 mg i do 42 proc. gdy dawka wynosiła 8 mg. Połączenie techniki MILD i leku na Alzheimera rzeczywiście pomogło wywołać świadome sny, a im wyższa dawka leku, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia tego stanu. - Aż 69 spośród 121 uczestników (57 proc.) miało świadomy sen co najmniej jednej z dwóch nocy po podaniu dawki galantaminy" - podsumowują autorzy badania.
Co nam to da?
Wygląda na to, że połączenie treningu i leku jest najskuteczniejszą ze znanych obecnie metod wywoływania świadomych snów. - To ważne, ponieważ nie tylko daje ludziom przyjemność cieszenia się fantastycznymi snami, ale też pomaga wyjaśnić powiązania między snem a świadomością i może przyczynić się do leczenia traum czy lęków - czytamy na sciencealert.com. Dopóki jednak nie dowiemy się więcej o bezpieczeństwie tej techniki, nie powinna być ona stosowana na własną rękę. Nowa metoda z pewnością ułatwi dalsze badania nad świadomym śnieniem, a wówczas nieograniczony świata wyimaginowanych przygód stanie przed nami otworem.
Źródła:
sciencealert.com
focus.pl/artykul/chcesz-wplywac-na-tresc-swoich-snow-naukowcy-znamy-metode-na-wchodzenie-w-swiadomy-sen
Sen na jawie/jawa we śnie
Wyobraź sobie, że w twoim śnie może wydarzyć się wszystko, czego pragniesz. Spotkanie z kimś kogo już nie ma? Daleka podróż? Rozmowa z szefem, w której w końcu wykrzyczysz wszystkie zaszłości? To możliwe w tzw. świadomych snach (Lucid Dream, LD). Zjawisko polega na wejściu w stan kontrolowanego snu, w którym osobą śniąca cały czas zdaje sobie sprawę z tego, że śni. Ma dostęp do wspomnień oraz może wpływać na treść marzenia sennego. Nie obowiązują prawa fizyczne ani moralne, nie trzeba przejmować się konsekwencjami, geografia nie ma żadnego znaczenia. Jesteś bohaterem i reżyserem tego filmu, a potem się… budzisz. Fascynujące? Magiczne? Możliwe! Niestety, niedostępne dla każdego (około połowa z nas doświadczyła choć raz w swoim życiu świadomego śnienia). Najnowsze badania wydają się dawać nadzieję na skuteczny sposób wywoływania tego stanu.
AChE a świadomy sen
Korzystając z wcześniejszych doniesień, naukowcy z Uniwersytetu Wisconsin-Madison i Lucidity Institute na Hawajach, postanowili zbadać, w jaki sposób substancja zwana inhibitorem acetylocholinoesterazy (AChE) wpływa na stan świadomego śnienia.
Inhibitor acetylocholinoesterazy hamuje enzym znany jako acetylocholinoesterazą, który rozkłada acetylocholinę - neuroprzekaźnik uczestniczący m.in. w modulowaniu fazy REM. - Hamowanie aktywności enzymu rozkładającego acetylocholinę powoduje wzrost aktywności układu cholinergicznego (ukł. przywspółczulny odpowiedzialny za odpoczynek organizmu i poprawę trawienia - red.), którego niedoczynność uważana jest za podłoże upośledzenia funkcji poznawczych, charakterystyczne dla otępienia - czytamy w czasopiśmie „Farmakoterapia w psychiatrii i neurologii”.
Jednym z szybko działających inhibitorów acetylocholinoesterazy jest galantamina, którą lekarze wykorzystują jako lek w terapii początkowych i średnio zaawansowanych stadiów choroby Alzheimera. Słynie jest z łagodnych skutków ubocznych, dlatego naukowcy badający świadomy sen, postanowili wykorzystać ją w swoim eksperymencie. Badacze chcieli sprawdzić, w jaki sposób lek wpłynie na zdolność wywoływania stanu świadomych snów. Zrekrutowali 121 uczestników - entuzjastów świadomego śnienia, którzy mieli już do czynienia z technikami wywoływania takich stanów, m.in. z techniką MILD).
Optymistyczne wyniki
Jak pokazało badanie połączenie treningu mentalnego z działaniem farmaceutyku (galantamiy) okazało się bardzo skuteczne. Uczestnicy badania przez 3 noce z rzędu przyjmowali coraz większe dawki leku. Na początku podano im placebo, potem 4 mg, a następnie 8 mg. Każdej nocy budzili się po 4,5 godzinach od wyłączenia światła, ćwiczyli technikę indukcji snów, przyjmowali pigułkę i wracali do spania. Gdy uczestnikom podano placebo (0 mg galantaminy, wciąż jednak wykonywany był trening mentalny MILD), świadomego snu doświadczyło 14 proc. uczestników, skuteczność wzrosła do 27 proc. gdy podano 4 mg i do 42 proc. gdy dawka wynosiła 8 mg. Połączenie techniki MILD i leku na Alzheimera rzeczywiście pomogło wywołać świadome sny, a im wyższa dawka leku, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia tego stanu. - Aż 69 spośród 121 uczestników (57 proc.) miało świadomy sen co najmniej jednej z dwóch nocy po podaniu dawki galantaminy" - podsumowują autorzy badania.
Co nam to da?
Wygląda na to, że połączenie treningu i leku jest najskuteczniejszą ze znanych obecnie metod wywoływania świadomych snów. - To ważne, ponieważ nie tylko daje ludziom przyjemność cieszenia się fantastycznymi snami, ale też pomaga wyjaśnić powiązania między snem a świadomością i może przyczynić się do leczenia traum czy lęków - czytamy na sciencealert.com. Dopóki jednak nie dowiemy się więcej o bezpieczeństwie tej techniki, nie powinna być ona stosowana na własną rękę. Nowa metoda z pewnością ułatwi dalsze badania nad świadomym śnieniem, a wówczas nieograniczony świata wyimaginowanych przygód stanie przed nami otworem.
Źródła:
sciencealert.com
focus.pl/artykul/chcesz-wplywac-na-tresc-swoich-snow-naukowcy-znamy-metode-na-wchodzenie-w-swiadomy-sen
sobota, 18 marca 2017
Sen – zadbaj o jego odpowiednią długość
Jak wygląda Twój normalny sen? Czy potrafisz się głęboko wyspać i rano czuć się znakomicie? Czy też należysz do grona tych osób, które często budzą się w nocy mając bardzo lekki sen? Bez wątpienia bezsenność to najgorsza przypadłość, z którą możemy się borykać w trakcie nocy.
I jest jeszcze jeden aspekt, którego nie można pominąć – jeśli brak snu staje się długotrwałą sytuacją, może on doprowadzić do bardzo poważnych problemów zdrowotnych, głównie o podłożu psychicznym.
Zatem dzisiaj w naszym kolejnym artykule chcemy zaprezentować Ci 10 fascynujących informacji na temat snu, które z pewnością uznasz za niezwykle interesujące. I pamiętaj, że ciągły niedobór snu jest czymś, co musimy wyleczyć za wszelką cenę poddając się odpowiedniej terapii. Nie lekceważ tego.
Pamiętaj też, aby nigdy nie ograniczać się do stosowania wyłącznie klasycznych leków nasennych lub opartych o benzodiazepinę. Czasami prosta zmiana Twoich codziennych nawyków lub diety może dać Ci doskonałe efekty, znacznie lepsze, niż uzależniające lekarstwa.
Czy marzysz o tym, aby się nareszcie głęboko wyspać i rano czuć się znakomicie i pełnym werwy? Zapraszamy zatem do lektury naszego dzisiejszego artykułu!
1. Zbyt krótki sen może powodować przyrost wagi ciała
Ostatnie badania opublikowane w czasopiśmie Endocrine Society wykazały coś, na co powinniśmy zwrócić uwagę.
Jeśli cierpisz na chroniczną bezsenność lub Twój sen nie zapewnia Ci wystarczającego odpoczynku, a procesy metaboliczne Twojego organizmu zwalniają. Na dodatek zmienia się funkcjonowanie naszego układu limfatycznego.
Twój organizm przestaje w prawidłowy sposób filtrować toksyny, wątroba nie może skutecznie przeprowadzić samooczyszczenia się, co powoduje stopniowy przyrost masy ciała.
Jednak prosty zwyczaj chodzenia spać o tej samej porze każdego wieczoru i zdrowy, spokojny sen przez co najmniej 6 do 8 godzin jest wspaniałym darem, jaki możesz sam sobie sprezentować biorąc pod uwagę korzyści dla zdrowia. I na dodatek pomoże Ci to także schudnąć!
2. Ile godzin należy przesypiać każdej nocy?
Generalnie rzecz biorąc liczba godzin, jaką należy przeznaczyć na sen zależy od indywidualnych potrzeb każdej osoby. Są ludzie, którzy muszą spać przez 9 godzin na dobę, aby czuć się świeżo i energicznie od samego z rana, a bywają także osoby, którym w pełni wystarczy tylko 6 godzin snu. Należy jednak bezwzględnie przestrzegać poniższych zasad:
- Twój sen nie powinien nigdy trwać krócej, niż 6 godzin.
- Idealny czas wymagany dla uzyskania odpowiedniego wypoczynku to co najmniej 5 godzin nieprzerwanego snu.
- Jeśli jesteś osobą dorosłą, to nie zaleca się spać dłużej niż 11 godzin (no chyba, że chcesz powetować sobie brak snu w trakcie poprzednich dni). Jeśli Twój sen trwa ponad 11 godzin, to po obudzeniu możesz odczuwać efekt odwrotny do zamierzonego. Czyli możesz obudzić się z poczuciem zmęczenia.
3. Niedobór snu może spowodować ubytek tkanki kostnej
Artykuł opublikowany w czasopiśmie Journal of Bone and Mineral Research Review informuje nas o bardzo ważnym aspekcie wiążącym się z ilością snu, o którym powinieneś wiedzieć:
Niewystarczająca ilość snu połączona z bezdechem sennym jest ściśle związana z występowaniem osteoporozy. Dlaczego tak się dzieje? Bezdech senny powoduje, że ludzki organizm otrzymuje mniejsze ilości tlenu niż potrzebuje, co powoduje stany zapalne i w konsekwencji zakłócenia procesów przemiany materii. Wszystko to wpływa negatywnie na naszą tkankę kostną.
4. Zbyt krótki sen może wpływać na rozwój demencji starczej
W takim przypadku musimy także potraktować zjawisko bezdechu sennego razem z bezsennością, jako że takie połączenie może zwiększać ryzyko zachorowania na tę budzącą zrozumiałą trwogę chorobę.
Utrzymujący się niedobór tlenu noc po nocy – bezpośrednio wpływa na zdrowie naszego mózgu, wywołując liczne mini udary, które prędzej czy później doprowadzą do rozwoju demencji starczej. A to jest coś naprawdę niebezpiecznego.
Pamiętaj zatem, że jeśli cierpisz na bezdech senny, to koniecznie powinieneś skonsultować się z lekarzem.
5. A co w przypadku lekkich ćwiczeń fizycznych?
Coś tak prostego jak pójście po obiedzie na spacer trwający nawet jedynie 15 minut pomoże Ci nie tylko osiągnąć dobry i zdrowy sen w nocy, ale pozwoli przedłużyć go o kilka dodatkowych godzin. Dlatego też nie wahaj się przed przeznaczeniem choćby chwili w ciągu dnia na lekkie ćwiczenia fizyczne.
Tak niewielkie poświęcenie zapewni Ci naprawdę sporo korzyści dla zdrowia!
6. Zalety krótkiej drzemki
Kto powiedział, że popołudniowa drzemka jest tylko dla leni? To nieprawda! Krótka przerwa na sen w środku dnia, trwająca od 15 do 20 minut pomoże Ci odzyskać siły utracone podczas przerw w trakcie nocnego snu, a do tego jednocześnie będziesz w stanie trochę odpocząć i zrelaksować się na pozostałą część dnia.
7. Korzyści wynikające z jogi lub medytacji
Według tego, co twierdzą eksperci, osoby najczęściej cierpiące z powodu różnego rodzaju bardziej zaawansowanych stadiów bezsenności najczęściej liczą sobie 50 lub więcej lat. Poświęcenie odrobiny czasu w ciągu dnia na jakiś rodzaj ćwiczeń relaksacyjnych jest bardzo mocno zalecane we wszystkich przypadkach. W przypadku osób starszych korzyści są jeszcze większe.
Jeśli jesteś zmotywowany do spróbowania na przykład jogi, to zapewne też odkryjesz odpowiedni dla Ciebie sposób, który pozwoli Ci uzyskać znacznie głębszy i spokojniejszy sen. T o z kolei przełoży się na dalszą poprawę w wielu innych dziedzinach życia.
8. Bezsenność nadmiernie stymuluje nasz mózg
Mózg oczekuje od naszego organizmu udania się w nocy na spoczynek, ponieważ jest to dla niego odpowiedni czas na przeprowadzenie wielu niezbędnych czynności. Chociażby takich jak zorganizowanie informacji, wysyłanie poleceń do układu limfatycznego w celu wykonania oczyszczenia organizmu, zapisania wspomnień do późniejszego ich przechowywania, generowanie snów itp.
Natomiast jeśli sen nie nadchodzi, to Twój mózg nocą ulega swego rodzaju przeciążeniu, wskutek czego rano będziesz uskarżać się na ból głowy, zmęczenie, braku koncentracji…
9. Bezsenność powoduje szczątkową utratę pamięci
Tak jak już wspomnieliśmy wcześniej, dobry sen jest zbawienny dla mózgu, pozwalając mu zająć się na spokojnie różnymi niezbędnymi zadaniami. Zajmie się on na przykład porządkowaniem informacji, sortowaniem danych i zapisywaniem wspomnień.
Jeśli tak się nie stanie, jeśli masz za sobą nieprzespaną noc, mózg nie był stanie zrealizować żadnej z opisanych powyżej funkcji.
Z biegiem czasu stopniowo zauważysz, że coraz trudniej jest Ci zapamiętywać informacje. Zaczniesz zapominać o terminach, spotkaniach, rozmowach, datach… Sen jest naprawdę niezwykle ważny!
10. Nocą odbywa się prawdziwe „pranie mózgu”
Czy powyższe stwierdzenie Cię zaskoczyło? Niepotrzebnie, jest ono po prostu określeniem bardzo interesującego zjawiska:
- W nocy komórki ludzkiego mózgu kurczą się tak, że płyn mózgowo-rdzeniowy ma o wiele bardziej swobodny przepływ. Jego zadaniem odprowadzanie z tego kluczowego dla nas organu wszystkich pozostałości przemiany materii, które komórki mózgu wyprodukowały w ciągu dnia.
- Jak widać, jest to naprawdę bardzo istotny proces, jeśli nie zapewnimy więc sobie odpowiedniej ilości snu, funkcja ta nie zostanie w pełni zrealizowana. Oznacza to, że będziemy odczuwać różne mniej lub bardziej istotne dolegliwości z powodu nagromadzenia toksyn w mózgu.
Pamiętaj zatem, aby zawsze dbać o odpowiednią ilość snu – to prawdziwy balsam nie tylko dla Twojego ciała. Ale przede wszystkim dla duszy i psychiki!
Źródło:
http://pieknoumyslu.com/sen-zadbaj-o-dlugosc/
poniedziałek, 21 listopada 2016
Duchy Kamiennej Wieży
Byłem w okolicy starego rynku. Z ciekawości wszedłem do
nieco zapuszczonego budynku, który zapewne kiedyś był dobrze prosperującą
restauracją. Stoliki i krzesła porozstawiane w nieładzie zdążył pokryć kurz.
Wszedłem w głąb restauracji i podążałem plątaniną sal i pomieszczeń, aż
wyszedłem na dziedziniec. Tam stoliki były bardziej zadbane. Dziedziniec był
ogromny, wybrukowany małymi kostkami z szarego kamienia. Zajmował całą
powierzchnię pagórka, którego podnóże opływała wolno płynąca rzeka. Po chwili
podeszła starsza kobieta, bogato i elegancko odziana, o
arystokratycznych
manierach. Oprowadziła mnie. Mówiła, że kiedyś tu była wspaniała winnica. Teraz
pozostało kilka krzewów winnych i pamiątkowa tablica. Wszędzie były trochę zaniedbane
kwietniki i niedziałające już fontanny. Największe wrażenie jednak robiła
ogromna kamienna wieża. Zmierzaliśmy właśnie w jej kierunku, kiedy dołączył do
nas znajomy arystokratki. Bardzo mi przypominał Lesliego Nilsena. Weszliśmy do
środka. Kamienna wieża była pusta w środku. Kręte, spiralne kamienne schody pięły
się do góry wzdłuż ścian. Po kilkudziesięciu metrach wspinaczki, w końcu
doszliśmy do stropu, a właściwie do pierwszego piętra wieży. Nie dziwiło mnie
wtedy, że otaczało nas jezioro. Olbrzymia tafla wody
sięgająca niemal po horyzont,
przez co bardziej przypominała morze. Woda była całkowicie nieruchoma i gładka
niczym tafla szkła. Odbijało się w niej przyjemne pomarańczowe światło, jak
przy zachodzie słońca. W oddali można było dostrzec sylwetki olbrzymich dźwigów
portowych i kontenerów poustawianych w stosy, przez co upodabniały się do
piramid. Kobieta odebrała telefon. Usłyszałem krzyki kucharza, coś że się nie
wyrabia i chce zrezygnować. Staruszka pojednawczym tonem próbowała go uspokajać
i niedziela, 8 maja 2016
Artykuł na temat długości snu. Okazuje się, że 6 godzin to jednak za mało...
http://www.crazynauka.pl/szesc-godzin-snu-samo-szkodliwe-brak-snu/
wtorek, 22 grudnia 2015
niedziela, 4 października 2015
wtorek, 15 września 2015
Kosmiczna otchłań wszechoceanu
Dryfowałem przez chłodną i niegościnną przestrzeń kosmiczną. Leżałem w kapsule, która wielkością przypominała raczej trumnę niż pojazd kosmiczny. Planeta złapała mnie w objęcia swego grawitacyjnego przyciągania. Poruszałem się coraz szybciej. Zagłębiając się w gęstą atmosferę, pojazd rozgrzewał
się do czerwoności. W pewnym momencie po prostu się rozpadł, ale w całkowicie kontrolowany sposób. Fragmenty odleciały napędzane mikrosilniczkami, a ja przykucałem na podłużnym elemencie z dziwnego metalicznego materiału. Pokrywały go jakieś cewki, ścieżki drukowane opalizujące różnobarwnym światłem i niezwykle złożone elementy elektroniczne. Kształtem przypominał deskę do prasowania, ale był dużo bardziej zróżnicowany i opływowy. Stawiał duży opór podczas spadania, przez co znacznie wyhamowywał prędkość w atmosferze przypominającej konsystencją ubite białko. W końcu z impetem uderzyłem w wodę, ale zdołałem utrzymać się na nogach. Wokół ,mnie znajdował się potężny, wzburzony wszechocean. Spływałem po krawędzi fali przypominającej zbocze okazałego wzgórza. Deska na której surfowałem zaczęła przyjemnie wibrować i brzęczeć, jednocześnie rozjarzając się światłem na optycznych ścieżkach, przypominających teraz bardziej arterie jakiejś żywej istoty. Chyżo zaczęła wspinać się na grzbiet kolejnej wielkiej fali napędzana jakimś tajemniczym, ale bardzo wydajnym napędem. Przemierzyłem tak wiele falistych szczytów i dolin, aż natrafiłem na wyjątkowo okazałą falę. Deska płynęła przed siebie nabierając prędkości, aż trafiła na niespodziewane urwisko. Spadałem teraz z kilkusetmetrowej fali w mroczną, granatową otchłań morskiej doliny. Czułem to nieprzyjemne ściskanie w żołądku, gdy ciało osiąga chwilowy stan nieważkości, by potem w nieunikniony sposób zacząć opadać. Mrok mnie pochłonął… Ocknąłem się w soczysto zielonej łodzi zrobionej najprawdopodobniej z jakichś egzotycznych hydrofobowych roślin. Mą twarz muskały przyjemne promienie słońca, które po chwili przysłoniła jakaś postać. Z początku była tylko ciemnym kształtem, który odzywał się do mnie obcym, jakby brzęczącym głosem. Istota była humanoidalna, ale bardzo
przypominała mi pszczołę. Pokryta była czarnożółtym
puszkiem, a kształtem tali przypominała wręcz osę. Wydawała się całkiem atrakcyjna i przyjazna. Choć nie mogłem jej zrozumieć, wiedziałem, że była kimś ważnym i musiała być żeńską przedstawicielką swego gatunku. Gdy się uniosłem na łokciach, dostrzegłem więcej istot na łodzi. Niektóre przypominały mi mą wybawicielkę, ale niektóre były zielonej karnacji i trochę przypominały świerszcze. Wszechocean był teraz spokojny…
się do czerwoności. W pewnym momencie po prostu się rozpadł, ale w całkowicie kontrolowany sposób. Fragmenty odleciały napędzane mikrosilniczkami, a ja przykucałem na podłużnym elemencie z dziwnego metalicznego materiału. Pokrywały go jakieś cewki, ścieżki drukowane opalizujące różnobarwnym światłem i niezwykle złożone elementy elektroniczne. Kształtem przypominał deskę do prasowania, ale był dużo bardziej zróżnicowany i opływowy. Stawiał duży opór podczas spadania, przez co znacznie wyhamowywał prędkość w atmosferze przypominającej konsystencją ubite białko. W końcu z impetem uderzyłem w wodę, ale zdołałem utrzymać się na nogach. Wokół ,mnie znajdował się potężny, wzburzony wszechocean. Spływałem po krawędzi fali przypominającej zbocze okazałego wzgórza. Deska na której surfowałem zaczęła przyjemnie wibrować i brzęczeć, jednocześnie rozjarzając się światłem na optycznych ścieżkach, przypominających teraz bardziej arterie jakiejś żywej istoty. Chyżo zaczęła wspinać się na grzbiet kolejnej wielkiej fali napędzana jakimś tajemniczym, ale bardzo wydajnym napędem. Przemierzyłem tak wiele falistych szczytów i dolin, aż natrafiłem na wyjątkowo okazałą falę. Deska płynęła przed siebie nabierając prędkości, aż trafiła na niespodziewane urwisko. Spadałem teraz z kilkusetmetrowej fali w mroczną, granatową otchłań morskiej doliny. Czułem to nieprzyjemne ściskanie w żołądku, gdy ciało osiąga chwilowy stan nieważkości, by potem w nieunikniony sposób zacząć opadać. Mrok mnie pochłonął… Ocknąłem się w soczysto zielonej łodzi zrobionej najprawdopodobniej z jakichś egzotycznych hydrofobowych roślin. Mą twarz muskały przyjemne promienie słońca, które po chwili przysłoniła jakaś postać. Z początku była tylko ciemnym kształtem, który odzywał się do mnie obcym, jakby brzęczącym głosem. Istota była humanoidalna, ale bardzo
wtorek, 8 września 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























