Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Choroba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Choroba. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 września 2014

Szach! Ale nie mat...

Trzy miesiące temu zakończyłem radioterapię. Tydzień temu z hakiem miałem badanie kontrolne PET (Pozytonowa Tomografia Emisyjna). Są też już jej wyniki zinterpretowane przez multidyscyplinarną komisję lekarską. Ustaliła ona, że pozostała nieaktywna masa w okolicy mostka o wymiarach 27x58x97 mm i pewnie tak już zostanie. Jest większa o 1 cm od tego co było przed radioterapią, ale lekarka powiedziała, że może to być obrzęk po radioterapii. Podobno przy tak dużych nowotworach jak mój, takie nieaktywne guzy pozostają i o ile nie powodują uciążliwych dolegliwości, to tak je zostawiają. Trzeba je tylko obserwować, czy nie zaczynają się nagle mocno rozrastać, bo może
Rozbawiło mnie :)
świadczyć to o nawrocie choroby. Wyczuwam ją, gdy mocniej nacisnę obszar między żebrami, tuż poniżej mostka. Poza tym radioterapia uszkodziła mi tkankę kostną w kręgosłupie, ale to typowy efekt uboczny leczenia. Uproszczając, jest dobrze, a jeśli nic się nie zmieni przez 5 lat to zostaną uznany za wyleczonego. Jeśli chodzi o samopoczucie to też jest dobre i staram się być aktywny fizycznie, by jak najszybciej odbudować swoją kondycję :)

sobota, 28 stycznia 2012

Plaga


Mieszkamy w kamienicy na odludziu. Wokół niej jest przepiękny ogród z małym stawem. Biegają przepiórki i kolorowe bażanty. Pasie się też krowa. Jak na krowę jest dość niezwykła. Zachowuje się trochę jak pies. Chodzi za Nami, lubi jak ją się głaszcze i potrafi nawet aportować. Jest jasnobrązowa w białe łaty, a sierść jest, długa, miękka i miła w dotyku. Na oczy spada długa grzywa. 
Wydaje się być niezadowolona, gdy razem z Nią idę do miasta. Droga wiedzie krętą ścieżką po zboczu góry. Po prawej stronie jest przerażająco głęboka przepaść. Dobrze, że Ona jest przy mnie. Gdyby mnie nie trzymała za rękę i nie dodawała otuchy, nie dałbym rady przejść tej drogi. Dalej droga wiedzie przez kilka mniejszych wsi. 
Ktoś przybił do płotu dziwne zwierzę. Wygląda jak mała sarenka z dziobem kruka. Nie podoba mi się to. Ona twierdzi, że prawdopodobnie ktoś ją złożył w ofierze, że to jest bardzo zła magya i nie wróży to nic dobrego. Jej obawy wydają się potwierdzać, gdy tylko dochodzimy do miasta. Wszyscy jego mieszkańcy wydają się być śmiertelnie chorzy. Są bladzi, przeraźliwie kaszlą i plują krwią. Wydają się wychudzeni, zlani potem i mają problemy z oddychaniem. 
Zaraz po wkroczeniu do miasta zjawiło się wojsko i szczelnie otoczyło jego granice, ustanawiając kwarantannę. Dowiaduję się, że w największym gmachu w mieście odbywa się zebranie antykryzysowe. Próbuję się tam dostać, ale żołnierze ubrani w kombinezony ochronne nie chcą mnie wpuścić. Ktoś wywołał zamieszanie, a ja wykorzystałem okazję by dostać się do środka. We wnętrzu są dziesiątki okrągłych marmurowych stołów w żółtawozielonym odcieniu, a przy nich ławy z tego samego materiału. 
Jakiś naukowiec zdaje raport. Choroba jest wywołana przez bakterię i prawdopodobnie jest pochodzenia odzwierzęcego. Jest odporna na wszystkie znane antybiotyki, nawet te, które są w fazie testów klinicznych. Po chwili czuję silne uderzenie w kark, które powala mnie na ziemię. Zostaję skrępowany i wywleczony...