Przez ostatnie dwa tygodnie często dręczą mnie koszmary. Jestem na jakiejś imprezie. Są tam moi najbliżsi przyjaciele oraz znajomi. Zabawa odbywa się w podniszczonych i częściowo zrujnowanych katakumbach. Wszyscy razem tańczymy i dobrze się bawimy. Z mrocznego korytarza wychodzi nagle lekarka w białym fartuchu. Zakłada stetoskop i zaczyna mnie osłuchiwać oraz badać. W końcu stwierdza musisz iść ze mną prosto do szpitala. Nie jest dobrze. Wtedy się budzę. Inne sny kończą się podobnie niepokojąco, ale nie bardzo je pamiętam…
W następnym tygodniu będę miał badanie PET (Pozytonowa
Tomografia Emisyjna). Od zakończenia radioterapii minęły prawie trzy miesiące i ma to być badanie kontrolne, sprawdzające efekty leczenia. Choć czuję się coraz lepiej i ciągle pracuję nad odzyskaniem kondycji, która została niemal wyzerowana przez leczenie, ciągle podświadomie obawiam się nawrotu choroby.
Z wcześniejszych snów pamiętam jeszcze sen z Putinem sprzed dwóch tygodni. Siedział na tronie z niedbale założoną nogą na nogę. Tron był na środku placu w jakimś porcie. Putin siedział i przyzywał jakieś osobliwie wyglądające potwory. Jednego widziałem z bliska. Przypominał trochę olbrzymiego krokodyla. Z czoła wyrastała wypustko-wędka z świecącą kuleczką na końcu, taką, jaką posiadają niektóre ryby głębinowe. Na grzbiecie posiadał metalowe wypustki przypominające ostrza. Potrafił stanąć na dwóch łapach, które były zakończone orlimi szponami z błonami między palcami...
Z tajemniczego świata Morfeusza wyrwane, oniryczne obrazy, przyobleczone w słowa...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PET. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PET. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 14 września 2014
piątek, 9 maja 2014
Wyniki PET
![]() | |
| Izba Przyjęć - Drzewo Życia foto by Dreamland Traveller |
obszar, dawkę itp. Udało mi się też odebrać wyniki badania PET FLT. Są bardzo dobre. Po stronie prawej śródpiersia pozostała jedynie masa o wymiarach 2x6x9 cm o metabolizmie poniżej struktur naczyniowych. Węzły chłonne są niepowiększone, a miąższ płuc jest bez zmian litych i nacieków. Wątroba, trzustka, nerki, nadnercza, śledziona bez zmian ogniskowych.
Teraz czaka mnie już tylko radioterapia… :)
PET FLT
![]() |
| Poczekalnia w Centrum Medycyny Nuklearnej by Dreamland Traveller |
Po kilku dniach udałem się wiec na to badanie. Muszę
przyznać, że przebiegło wyjątkowo wręcz sprawnie. Młoda lekarka mnie
rozpoznała, choć widziała drugi raz i przeprowadziła dokładny wywiad. Według
zaleceń wypiłem pól litra wody i gdy wywołano mój numerek, udałem się do
gabinetu. Pielęgniarce udało się założyć wenflon już za pierwszym razem. W
gabinecie znajdowała się przezroczysta pneumatyczna rura. Po chwil pojawiła się w niej tuba. Pielęgniarka
wyjęła z niej metalowy pojemnik
przypominający nabój z CO2 do syfonów. Otworzyła go i wtedy rozbrzmiał w
pomieszczeniu głośny alarm radiacyjny. Pielęgniarka szybko wstrzyknęła mi jego
zawartość, którą okazał się radioaktywny izotop fluoru. Po chwili podała mi
jeszcze jakiś dodatkowy kontrast i środek
moczopędny. Dolała glukozy do butelki
z wodą i musiałem na godzinę udać się na leżankę do innego pokoju. Wciągu tej
godziny trzeba było wypić 1,5 litra wody z glukozą, ale spokojnie, korzystanie
z toalety było jak najbardziej wskazane. W poczekalni poznałem Agnieszkę z
Warszawy. Cierpiała dokładnie na to samo co ja, tylko jej guzek miał 12 cm, a
mój 15. Teraz jeździ co jakiś czas na badania kontrolne. Po godzinie zostałem
wezwany na badanie. Ostatnia wizyta w toalecie i udałem się do pomieszczenia z
nowoczesnym Pozytonowym Tomografem Emisyjnym. Musiałem zdjęć metalowe elementy.
Ponieważ w koszuli miałem plastikowe guziki, nie musiałem jaj zdejmować, jedyne
co musiałem zrobić, to opuścić spodnie do kolan z powodu metalowej klamry
paska. Położyłem się na urządzeniu. Ułożyłem ręce pionowo za głową i podłączono
mi wężyk z kontrastem do wenflonu. Od tej pory jedynym moim zadanie było leżeć
nieruchomo. Pierścień we wnętrzu urządzenia rozpędził się niczym w jakimś akceleratorze
cząstek, a leżanka na której spoczywałem przesuwała się raz do przodu raz do
tyłu. Co jakiś czas mignął mi tylko jakiś laserowy znacznik, prawdopodobnie
służący kalibracji urządzenia. Badania przebiegło szybko i sprawnie. Po kilkunastu
minutach znowu miałem spodnie na pupie i zegarek na nadgarstku. Tego dnia musiałem się też odizolować od
rodziny, ponieważ byłem radioaktywny. Spędziłem więc noc w mieszkaniu babci.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







