Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zmiany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zmiany. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 marca 2013

Zmiany, zmiany, zmiany...



Nie było mnie przez dłuższy czas. Zaczęło się od awarii mojego notebooka. Udało mi się ustalić, że prawdopodobnie uszkodzeniu uległ ekran lub połączenie ekranu z płytą główną. Usterka objawiała się barwnymi (zielono-różowymi) zakłóceniami na ekranie uniemożliwiającymi korzystanie z komputera. Na początku pojawiały się jedynie barwne pasy i linie, potem zakłócenia przypominały już tak zwany biały szum tyle, że u mnie był kolorowy. Na szczęście notebook był jeszcze na gwarancji, więc oddałem go do serwisu. Próbowałem uruchomić mój stary i już nieco zapomniany komputer stacjonarny. 
Zainstalowałem więc na nowo system operacyjny, ale i w tym komputerze pojawił się problem z monitorem. Ekran był czarny, a obraz pojawiał się na ułamek sekundy trzy razy po każdej próbie uruchomienia. Najpierw pojawiał się ekran z komunikatami z biosu. Następne mignięcie występowało przy ekranie logowania do Windows’a, a ostatni przebłysk następował po pełnym uruchomieniu się systemu operacyjnego. Mój jedyny kontakt z „e-światem” odbywał się przez telefon komórkowy, co było bardzo topornym rozwiązaniem.
Na przełomie lutego i marca zmarł mój wujek. Pojechałem więc wraz z rodzicami na jego pogrzeb. 
Była to też okazja na spotkanie z częścią rodziny, którą dość rzadko się widuje z powodu odległości. Kilka dni później przeprowadziłem się, co chciałem zrobić już od dłuższego czasu. Jestem wdzięczny przyjacielowi, który mi pomógł przewieźć moje rzeczy i pożyczył netbooka. Ekran ma zaledwie 10 cali i ogólnie nie grzeszy wydajnością, ale zawsze to jakiś komputer. 
Już po przeprowadzce okazało się, że na miejscu nie ma jeszcze Internetu. Został zainstalowany w środę wieczorem. Zdołałem zainstalować przeglądarkę i kilka innych podstawowych aplikacji, a już następnego dnia zostałem poproszony o zaopiekowanie się kuzynką (10 lat) i kuzynem (3 lata). Pojechałem do nich i opiekowałem się nimi do poniedziałku. Przyznam, że była to niemal praca na 3 etaty. Praktycznie nie miałem chwili dla siebie, a i snu miałem niewiele z powodu płaczliwych przebudzeń kuzyna. Po nich sam miałem problemy z zaśnięciem. Wziąłem oczywiście netbooka ze sobą, ale nie mogłem się połączyć z Internetem.  
Wczoraj odpoczywałem po weekendzie na pełnych obrotach i pojechałem z reklamacją do siedziby firmy zajmującej się dystrybucją biletów. Biletomat już za pierwszym razem, gdy z niego skorzystałem po przeprowadzce, postanowił mnie oszukać. Zamiast 5-ciu normalnych biletów 30-minutowych, wydał mi takie trzy i jeden ulgowy 15-minutowy.
Dowiedziałem się również, że mój tata miał kolejną stłuczkę. Na szczęście nic mu się nie stało, tylko tylny zderzak jest do wymiany i będzie sponsorowany przez winowajcę.
Na razie nie wchodzę jeszcze na facebooka w obawie przed lawiną powiadomień, zresztą powinien wytrzymać beze mnie jeszcze kilka dni. 
Skupiam się na aktywnym poszukiwaniu pracy i mam nadzieję, że po tych wszystkich zdarzeniach przynajmniej ją  uda mi się znaleźć stosunkowo szybko. Poznaję najbliższą okolicę na  codziennych spacerach i niebawem powinienem odzyskać swojego notebooka.