Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tango. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tango. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 września 2015

Zmysłowe tango

Wraz z siostrą byłem w mieszkaniu babci. Podszedłem do okna i odsłoniłem firanki, by spojrzeć na nocne niebo. Stałem tak przez chwilę, gdy moją uwagę przyciągnęła dziwna pomarańczowa łuna, która powoli jaśniała i się zbliżała. Pomyślałem, że może to być pożar. Wziąłem gruby koc i obficie zmoczyłem go zimną wodą, po czym powiesiłem na oknie, by nie dopuścić ewentualnego pożaru do środka. Krzyknąłem też do
siostry, że musimy uciekać. Zeszliśmy klatką schodową, a na samym dole była ogromna hala, która przypominała trochę okazały terminal lotniczy. Były stoiska informacyjne, rzędy krzeseł na których można było usiąść oraz stoły do gry w ruletkę. Przeszliśmy obok tego wszystkiego i wyszliśmy na zewnątrz. Postanowiłem udać się do domu. Wejście do środka okazało się jednak problematyczne. Klucz nie pasował, a klamka się urwała przy pierwszej
próbie jej naciśnięcia. Wyszedłem z budynku i próbowałem wejść przez balkon, ale wszelkie krawędzie i balustrady były tak śliskie, że nie można się było za nie złapać. Po dłuższym okresie drzwi się w końcu otworzyły i wyszli przez nie moi przyjaciele A. i D. Okazało się, że postanowili zrobić niespodziankę i zabrali się za remont mieszkania. Trochę narzekali, że strasznie trudno było mnie powstrzymać przed wejściem i zepsuciem niespodzianki. Wraz z A. postanowiliśmy pojechać do
M. Weszliśmy do Niej przez taras, który był otwarty. Nie spodziewała się nas, ale przywitała mnie z wielkim entuzjazmem. Przytuliła mocno i namiętnie i stwierdziła, że trzeba zrobić jakąś imprezę. Jak na zawołanie zjawiła się cała masa ludzi. Tłum ludzi się bawił, a ja i M. trzymaliśmy się na uboczu okazując sobie bardzo dużo czułości. Impreza w końcu zaczęła wygasać, a ludzie się rozchodzić. Wyszliśmy na
spacer i niespodziewanie znaleźliśmy się na ogromnym parkiecie. Trwał jakiś konkurs taneczny, coś w rodzaju "Tańca z gwiazdami". Prowadzący zapowiedział mnie i M. Światła przygasły i rozbrzmiało tango. Pozwoliliśmy ponieść się zmysłowym dźwiękom, a przeszywające Nas emocje doprowadziły do namiętnych i drapieżnych pocałunków. Słyszeliśmy tylko owacje i komentarze sędziów, że otrzymaliśmy najwyższe noty, ale jednocześnie zostaliśmy zdyskwalifikowanie za nieregulaminowe
zachowanie. Dostaliśmy jednak nagrody pocieszenia. Były to jakby poplątane kłęby z przezroczystego silikonu. Kiedy w końcu udało Nam się je rozplątać, okazało się, że są to maskotki przedstawiające kałamarnice, trochę podobne do Cthulhu. Bardzo Nam się spodobały!

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Jarmark w górach

Spędzałem wolny czas w górach. Podążałem ścieżką wzdłuż szlaku, która doprowadziła mnie do rozstaju dróg. Była tam wielka tablica informacyjne. Namalowano na niej najważniejsze atrakcje w okolicy. Można było wejść na dwie wysokie góry. Na szczycie każdej z nich
wybudowany był nowoczesny hotel. Hasła reklamowe zachęcały do skorzystania z ich usług. Zaznaczony był także głęboki wąwóz. Nad nim przerzucone było stalowe rusztowanie kratownicowe. Na jego środku zbudowano bardzo ciekawą restaurację. Wyglądała jak przycumowany latający spodek. Wszystkie te atrakcje pokazane były w postaci przestrzennych modeli przyczepionych do tablicy informacyjnej. Pomimo iż te atrakcje wydawały
się bardzo interesujące, postanowiłem udać się do miasta w dolinie. Przeszedłem długim mostem podziwiając wspaniałą panoramę i zszedłem krętą drogą w dół. Zatrzymałem się przy straganie z owocami i warzywami. Zdziwiłem się cenami. Wydawały się strasznie wysokie. Poprosiłem jednak o banany, przy których była tabliczka z kwotą 333. Dostałem piękne banany oraz 333 zł (w śnie wydawało mi się to zupełnie normalne i naturalne). Dotarłem w końcu do parterowego
przeszklonego apartamentowca przerobionego na hotel. Najwidoczniej tam mieszkałem. Spotkałem tam Ją. Wyciągnęła mnie na parkiet i zaczęliśmy tańczyć żywiołowe tango. Najwidoczniej Jej się spodobało, bo po zakończeniu tańca pocałowała mnie w policzek, a następnie w usta. Wyszliśmy na zewnątrz, gdzie natrafiliśmy na olbrzymi festyn. Byli tam ludzie przebrani za rycerzy, wikingów, elfy, krasnoludów,
żołnierzy z pierwszej i drugiej wojny światowej z różnych nacji. Byli też współcześni wojskowi. Przechodziliśmy obok dziesiątek straganów, na których można było zaopatrzyć się w przeróżne przedmioty z różnych epok, dodatki do ubrań, stroje, biżuterię, a nawet broń. Na części stoisk gotowano smacznie wyglądające potrawy. Z oddali pomachał mój przyjaciel, który wmieszał się w grupę wikingów. Z czasem tłum ludzi zaczął się
zagęszczać, tak że się rozdzieliliśmy, gdy przystanęła przy stoisku z amuletami. Trafiłem do jakiejś szkoły. Przysiadłem w jednej z pustych sal. Po chwili przyszła jakaś dziewczyna z czarnymi dredami. Zaprowadziła mnie do świetlicy na pokaz jakiegoś filmu. (Niestety na temat filmu nic nie zapamiętałem). Wyszedłem i miałem wrażenie, że się zmieniłem. Widziałem siebie, ale miałem długie jasne
blond włosy. Podszedłem do jakiegoś biurowca i przyłożyłem rękę do tafli szkła. Przyczepiła się. Po chwili widziałem siebie(widok jakby z kamery) chodzącego bez problemu na czworakach po pionowej ścianie. Byłem półnagi… w samych bokserkach (tak jak śpię latem).